Strony

23 sty 2012

Z pamiętnika pewnej Gąski

Siedzę sobie nad kubkiem gorącej herbaty i wyglądam jakbym się do niej modliła. Nie chce mi się jej pić bo ile jej litrów człowiek może wypić? ...ale podobno pomaga. Skoro pomaga to trzeba pić. Tak się zastanawiam czemu ja zawsze choruję przed weselami, długimi weekendami, świętami czy jak w tym przypadku przed sesją? Trzeba się uczyć, ale jak? Katar mi chyba niedługo notatki zaleje, a na czole można smażyć jajka sadzone. Co tam, jest fajnie. Deszcz pada tralala, piękna jesień tej zimy.
Podobno człowiek ma wyznaczoną dawkę dziennego przytulania żeby przeżyć, być szczęśliwym i się rozwijać..hmmm, chyba nie żyję.
Słuchanie wszystkich ośmiu części "młodych wilków" i "Trudne sprawy" zryły mi do końca banie, teraz tą chorobą organizm się chyba przed tym broni ;p
Tak więc sesja nieodłączną częścią studiów jest, za Twoimi kolegami rozejrzyj się, którzy notatki mają, notatki do zwycięstwa prowadzą.

Idę sobie bo chyba bredzę, nie?




But you didn't have to cut me off 
Make out like it never happened

20 sty 2012

Gąski


Dokąd biegną gąseczki?
Spieszą prosto do rzeczki.
Chcą poskakać z pagórka.
Hyc! do wody dać norka.
bociek stoi na łące,
pyta: - Dokąd to, brzdące?
Dziś nie czas na kąpiele!
Wody w rzece niewiele,
Weszły gąski na mostek.
W rzece wody po kostek,
chcą zmoczyć choć łapki
i poskakać jak żabki.

Dostałam książeczkę na dzień kobiet od Jarka. Chciał bym nauczyła się wierszyka na pamięć...

18 sty 2012

‎''Tu Ciebie nie ma, lecz jesteś przecież.... I pozostaniesz w jasnym świecie, jest coś co mrokom się opiera, jest pamieć. A ona nie umiera...''



Takiego jak na tym filmiku chce go pamiętać. Dziś są jego urodziny. Pragne mu życzyć by tam u góry było mu lepiej niż na ziemi, by był zawsze szczęśliwy, by jego dusza lekko frówala po bezkresię, by nie musiał się niczym przejmować.
Chciałabym po prostu zadzwonić i powiedzieć "wszystkiego najlepszego Leonku, opijemy Twoje urodzinki jak wrócę do Słupska, nie schlej się dziś za bardzo" Chciałabym go uściskać. Nie myślałam, że tak prędko będę życzyć mu "by mu ziemia lekka była" i by spoczywał w pokoju. 
Rozmowa z nim przynosi mi ulgę. Podnoszę szklankę z colą za niego, za to jakim dobrym był człowiekiem i za to że nade mną czówa bo na pewno to robi, nie umiem wytłumaczyć inaczej tego szczęścia jakie mnie ostatnio spotyka. Przyłączcie się do mne napijcie się piwa/herbaty/wody za niego. Proszę również o modlitwę.
Wyobrażam go sobie uśmiechniętego, siedzącego na chmurze i plującego na mnie z nieba :) Życzę mu tego..uśmiechu. 
Chodź dziś z łazami w oczach kedyś pozieram się.
Czym jest czas jaki musi czekać na nas w stosunku do wieczności? Niebawem się zobaczymy.

Niech dobry Bóg zawsze ma Cię w opiece
Pamiętaj nie jesteś sam, wszyscy Cię kochamy.
Pozdrów ode mnie mojego chrzestnego, Andrzejka, Robera, Leszka i Pana Adama.

16 sty 2012

Gdy się urodziłam płakałam, a wszyscy się śmiali, umierając będę się śmiała, a wszyscy będą płakać.

Kiedyś mama opowiedziała mi, że dziadek miał starszego od siebie przyjaciela. Obiecali sobie, że który z nich pierwszy umrze opowie drugiemu jak jest w niebie. Tak się stało, że owy pan umarł i przyśnił się dziadkowi. W tym śnie siedzieli jak dawniej na łące, a dziadek pytał go" "jak tam jest u góry?",  on odpowiedział "spójrz na moją łąkę i białego konia", dziadek powiedział by ten opowiedział mu coś więcej. Uzyskał odpowiedz "za dużo byś chciał wiedzieć". Mężczyzna uśmiechnął się i sen się skończył. Dziadek zrozumiał, że jego przyjacielowi jest dobrze, miał wszystko o czym marzył. Nie mógł więcej powiedzieć ale dał znać, że wszystko u niego w porządku.

To zadziwiające. Byłam dwa razy na cmentarzu u Jarka i za każdym razem mi się przyśnił. Dziś miałam sen. Wiedziałam, że nie żyje, że jest duchem. Siedzieliśmy u mnie w kuchni i coś jedliśmy. Tak jak dawniej. On na krześle na którym zawsze siadał i ja na swoim ulubinym miejscu. Rozmawialiśmy. W pewnym momencie powiedziałąm "Jarek mogę Cię o coś zapytać?" Odpowiedział mi "oczywiście, pytaj". Więc zapytałam "jak Ci jest tam na górze", uśmiechnął się i odpowiedział "lepiej...". Miałam jeszcze tyle pytań ale sen się urwał, próbowałam zasnąć ponownie ale bezskutecznie.
Zastanawiam się czy to był on na prawdę czy tylko wytwór mojej wyobraźni....







Kolejna odsłona Słupska nocą...

15 sty 2012

Dalej liczy się to co jest na zawsze....

Byłam dziś na cmentarzu. Nikomu z Was tego nie życzę..nawet najgorszemu wrogowi. Serce mi pęka, że nie mogę pójść do Jarka z falaszką i śmiać się, że jest starą dupą, w końcu był ode mnie 9 m-cy starszy. Jedynę co mogłam zrobić to zapalić znicz. Za trzy dni kończyłby 23 lata. Stanęłam nad jego grobem i uleciało mi wszystko co chciałam mu powiedzieć. Pomyślałąm tylko "brakuje mi Ciebie, wszystkim nam Ciebie brakuje". Myślałam, że będę silna ale do oczu znów napłynęły łzy. To jest silniejsze ode mnie. W sercu mam otwartą ranę która czasem boli tak jakby ktoś polewał ją spirytusem. Ciężko mi było opuścić to miejsce. Jedynie dzięki obecności Przemka to wszystko wydawało się trochę łatwiejsze. Gdyby nie on pewnie stałabym tam na tym mrozie do wieczora wpatrując się w jego imie i nazwisko na maleńkiej tabliczce otoczonej kwatami i kolorowymi zniczami.
Idąc ulicą prowadzącą do jego domu zostaje mi tylko skręcenie do kościoła i modlitwa za niego.  Do  kościoła nieopodal którego siadaliśmy na przełajach na kamieniach pijąc piwo lub szampana, śmiejąc się i rozmawiając zarówno o dobrych jak i złych chwilach. 
Na prawdę ciężko sie pogodzić z odejściem kogoś kogo sę kochało, wiedząc, że on nigdy nie wróci.  Ciężko jest pisać o nim w czasie przeszłym. Ciężko uśmiechać się do wspomień wiedząc, że nie mamy przed sobą innych wspólnych chwil. 
Wierzę, że Bóg ma go w opiece, wierzę że mnie również ma mimo chwil zwątpienia.

Minęło półtora miesiąca. Znów założyłam krzyżyk z którym niegdyś się nie rozstawałam.






Słupsk nocą....Ciężko wracać tu gdzie Ciebie już nie ma.
na zawsze w moim sercu Leonku.


9 sty 2012

Sztuką nie jest oprzeć się pokusie lecz wiedzieć kiedy jej ulec

Jestem zagubiona pośród własnych myśli. To nie zdrowe, lepiej wyrzec się ich na rzecz pustki. Po ogrodzie świata chodzi czas jak jakiś czarodziej...Ulatniają mi się te wszystkie chwile między palcami, zanim się obejrzę jest już jutro które nigdy nie nadchodzi bo gdy się budzę zawsze jest dzisiaj. Kiedyś o wszystkim zapomnę, całośc będzie tylko snem który pamięta się po przebudzeniu, a zapomina jak o smaku wczorajszej kawy. Zapomnę o smutku, zapomnę o szczęściu, zapomnę o tych pierwiastkach szaleństwa, zapomnę o drobnych gestach, zapomnę o prostych słowach, zapomnę o myślach. Kiesyś wszystko ze mnie uleci. Usiądę w parku z butelką tanego wina do ostatniej kropli wspominając to co już jest za mną, po czym wstanę, odwrócę sie na pięcie i oddam się monotonii, bo tylko to pozostanie bez tego co teraz mam. Czy więc warto oddac w depozyt wspomnienia i marzena ? Przecież każdy ma prawo na kawałek swojego prywatnego nieba...


komuś wina?
Zdrowie Wasze bo mojego szkoda - jakby to powiedział Jarek...

5 sty 2012

trawa znów będze zielona, niebo rozbłyśnie milionem gwiazd..





Jestem taka smutna, taka wesoła, taka zła i zadowolona, taka głodna i najedzona, taka zmęczona i w pełni sił i wszystko i w ogóle BO TAK! Jestem dziwna i wkurzająca. Wiem możesz spotkać ludzi lepszych ode mnie, zabawniejszych ode mnie, dużo ładniejszych nż ja ale ja zawsze będę dla Ciebie, kiedy oni Cię zostawią.