Strony

31 maj 2013

Sopot

Poprzedni post nie powinien mieć wcale miejsca ;) Chwilowa walka egzystencjalna sama ze sobą. Konkurs jak się okazało wygrałam bo zdyskwalifikowano zawodnika z pierwszego miejsca. Tak więc jadę z mamą do Dąbek. Z tego miejsca jeszcze raz dziękuję wszystkim którzy na mnie zagłosowali.  Pogoda zrobiła się ładniejsza, a życie jest piękne ;) Dziś nic nie popsuje mi humoru nawet myśl o zbliżającej się obronie. Lecę ogarnąć mieszkanie i siebie bo zaraz przyjedzie kumpela, a ja w lesie. Pod spodem prezentuję Wam zdjęcia z wczorajszego spaceru po Sopocie. 






















27 maj 2013

Nie kilometry dzielą ludzi, lecz obojętność.

Diametralnie zmienił się styl moich wywodów. Tak jak i diametralnie zmieniło się moje spojrzenie na świat. Wczoraj przegrałam konkurs na którym mi strasznie zależało ale wygrałam coś innego. Wiarę w to, że ludzie jeszcze potrafią bezinteresownie pomóc. Choć jest ich tylko garstka to są. 
Nie lubię czekać, wciąż na coś czekam. Niecierpliwa i niepewna wciąż czekam. Znudzona siedzę w swoim pokoju. Właściwie to lubię samotność, od czasu do czasu. Wole siedzieć sama niż dostosowywać się do innych. Innych którzy nic dla mnie nie znaczą. Czasami myślę, że za dużo marudzę i narzekam. Czuje się nieswojo będąc u siebie. Pogodziłam się chyba ze zbliżającym końcem i kolejnym etapem życia. Właściwie to nawet nie mogę się go trochę doczekać. Już się nie boje. Tylko w łóżku przed snem wszystko wraca. Weź się w garść mała Panno M. Nikt za Ciebie życia nie przeżyje. Ciężka atmosfera, muszę stąd wyjść bo się uduszę.




Nobody cares










Przygryzam do kwi warki, spoglądam na szare miasto za oknem. Chcę uciec. Niedaleko, w bezpieczne miejsce gdzie czuje się lepiej. Nie lubię zmian, ale może właśnie to zmiana jest moją ucieczką.

26 maj 2013

Wszystkiego najlepszego Ewelina!

Dzisiaj jedna z naszych blogerek, a zarazem moja przyjaciółka obchodzi urodziny. Z tego miejsca jeszcze raz chciałabym, życzyć Ci Ewelinko wszystkiego co najlepsze. 
dużo zdrowia..."aż do bólu"
Słodyczy, słodyczy, słodyczy...żeby w cycki szło a nie w tyłek ;)
wielu pięknych fotek i wpisów na blogu żeby to ciocia Gąska miała co czytać ;)
co z tym facetem Ci życzyć...hmm...żeby znalazł się w tym roku taki co będzie Ci robił nago śniadanka do łóżka i spełniał wszystkie Twoje zachcianki...no i miłości przede wszystkim życzę;)
marzeń...dużo marzeń i wytrwałości w ich spełnianiu
jedynki i wielu zer na koncie bankowym (wtedy na pewno do mnie przyjedziez;) )
dużo dzieci ;D żeby Ci za łatwo i nudno w życiu nie było
uśmiechu...bo ładnie wyglądasz jak się uśmechasz :)
abyś czasami mogła sobie pozwolić na to, czego od dawna pragnęłaś, a nie tylko na to, co musi Ci wystarczyć
tylu dobrych wspomnień, abyś dzięki nim mogła przetrwać złe chwile
bombowych zabaw...bo człowiek musi się czasem 'rozerwać' ;)
no ale życzę Ci też żebyś nie oszalała z nadmiaru :)
Nie wiem czego Ci jeszcze życzyć więc życzę Ci wszystkiego o czym zapomniałam jeszcze wspomnieć :)
Charęziątko dziękuję Ci, że jesteś, wspierasz mnie w złych chwilach i zawsze znajdziesz czas by wysłuchać mojego biadolenia. 100 lat na koniec Ci życzę bo ktoś ze mną musi dalej wytrzymywać ;)

23 maj 2013

Sałatka z kurczakem

Składniki:
- pierś z kurczaka
- pomidorki koktajlowe
- ogórek świeży
- czerwona cebula
- sałata lodowa
- kukurydza (opcjonalnie)
- przyprawa do kurczaka
- pieprz
- czosnek granulowany
do sosu:
- jogurt
- majonez
- zioła prowansalskie
- 4 ząbki czosnku

Sposób przygotowania

  • Mięso pokroić w kostkę, doprawić i włożyć do lodówki
  • Majonez złączyć z jogurtem, ziołami prowansalskimi, dodać posiekany drobno czosnek. Wymieszać, i tak jak w przypadku mięsa włożyć do lodówki by całość się 'przegryzła''
  • Umytą sałatę porwać na małe kawałeczki, pokroić cebulę, ogórki i pomidorki
  • Całość zmieszać wraz z mięsem
  • Polać wcześniej zrobionym sosem. 


19 maj 2013

'Gdy dopada mnie chaos, nie zezwala na sen. Zabrania mi się cieszyć że przyjdzie lepszy dzień..'

Wpadam tu tylko na chwilę bo japa mi się drze. Ostatnio zaniedbuje blogspota, zresztą tak jak i inne sprawy. Jakoś czasu brak na pisanie, ale się poprawię. Mam do opracowania pytania na obronę, a ja robię wszystko tylko nie to co powinnam. Jutro wracam na koszalińskie juwenalia, oby tylko pogoda dopisała. Przyznam szczerze, ze słupskie na mnie szału nie zrobiły.Wczoraj byliśmy w Ustce i to był zły pomysł. Natarliśmy się olejkiem który śmierdział jak spiryt i zamiast wchłaniać się zasychał czego efektem cały piasek przywiany przyklejał się do nas. Naleciało mi go pełno do oka. Trochę chyba sobie je pokaleczyłam bo boli mnie przy mruganiu, ale do wesela się zagoi co nie? :) Coś mi lata po pokoju, upał drażni, jestem nie do życia. Zostawiam Was z moimi kwiatkami z dzisiejszego spaceru po Słupsku. 












15 maj 2013

Dzień w obiektywie #2



1.Najnowsza w mojej kolekcji płyta P!nk. Którą dostałam od P. Mogę słuchać jej na okrągło, a teksty to już chyba znam na pamięć.
2. Magnolia od taty lubię ten kwiat. Można ją znaleźć nawet na naszym osiedlu akademickim.
3. Jeden z moich słupskich zachodów. Całkiem przyjemny jest wieczorny widok z okna mojego pokoju, jeśli się nie patrzy w dół na śmietniki.
4. Kwiatek z urodzinowego tortu Kasi. Prawdopodobnie był pyszny, ale nie mam o tym pojęcia. P. go wpałaszował. Ja zresztą nie lubię tortów.
5. Ananas. Znienawidzony przeze mnie owoc. Wszędzie go wpychają: do sałatek, do pizzy, do ciasta! Jestem w stanie go zjeść w stanie oryginalnym, ale w połączeniu z potrawą zawsze męczę się by go wydłubać. Ogólnie to wolę warzywa od owoców.
6. W drodze do Wejherowa. Nie będę się rozpisywać o Szybkiej Kolei Miejskiej gdyż pisałam o tym TU
7. Karma dla kotka. Nie, nie mam kota, doigrałam się za łażenie po domu i miałczenie. P. 'postanowił zrobić mi kolacje' ;p
8. Kawałek mojej magisterki O zgrozo, dobrze, że mam już ją napisaną. Teraz marzę tylko by było już po obronie.
9. Panna M. jest fotografę ;p

12 maj 2013

Oliprox szampon z odżywką i pianka przeciwłupieżowa, Boderm.


Zawsze gdy atakował nie łupież nie był on może tak wielki lecz sama świadomość posiadania go okropnie mi doskwierała. Postanowiłam podzielić się z Wami opinią na temat produktów które otrzymałam do testowania od serwisu bangla. Według mnie sam szampon nie podołałby w walce z tym kłopotem, ale razem z pianką i podwójną siłą jest niezastąpiony.


Szampon umieszczony jest w nieprzezroczystej 200 ml butelce koloru białego. W środku znajduje się płyn o dosyć gęstej konsystencji i zapachu przypominającemu aptekowe specyfiki. Przyznam, że nie zachwycił on mojego nosa ale idzie się przyzwyczaić. 


Jak dla mnie szampon nie pieni się zbyt dobrze aczkolwiek jest wydajny. Wystarczy stosować go dwa razy w tygodniu by uzyskać oczekiwane efekty. Nałożony na skórę produkt należy utrzymywać na głowie przez 5 minut, a następnie spłukać obfitym strumieniem wody. Co ważne, jak zaznacza producent, nie należy go stosować w następujących po sobie dniach.
Spodobało mi się to, że po użyciu produktów Bodern moje włosy stały się miękkie i miłe w dotyku, oraz rozczesywały się znacznie łatwiej niż dotychczas. Od początku kuracji skóra głowy stała się zdrowsza, a włosy mocniejsze. Najlepsze jest jednak to, że włosy nie są wysuszone. Prawdopodobnie dzięki odżywce z którą połączony jest szampon.

Jak zaznaczyłam na początku. Szampon nie byłby tak skuteczny gdyby nie to, że stosowałam go w połączeniu z pianką tej samej firmy. Efekty są zniewalające. Już po kilku myciach widać znaczną poprawę. Po miesiącu stosowania mogę pochwalić się zdrową skórą bez łupieżu. 


Nigdy wcześniej nie spotkałam się z pianką która byłaby przeznaczona do walki i łupieżem. Opakowanie jest wygodne w aplikacji. Wystarczy jedno lub dwa psiknięcia by rozprowadzić ją na całą powierzchnie głowy.  W pojemniku znajduje się 150 ml białej, puszystej pianki. Włosy po niej nie są sklejone ani ulizane. Należy jednak pamiętać by nie przesadzić z ilością nakładanego produktu.


Tak samo jak w przypadku szamponu, pianka nie uczula ani nie powoduje podrażnień. Nie powoduje też wysuszenia włosów. Sprawia, że są one lśniące i zdrowsze. 
Produkt stosuje się na wilgotne włosy i pozostawia na nich aż do wyschnięcia. Bez spłukiwania! Co do zapachu jest on identyczny jak szampon. 

Podsumowując, produkty w połączeniu tworzą niezastąpioną walę z łupieżem. Po długotrwałej walce jako jedyne uporały się z moim problemem. Gdybym miała oceniać, to wystawiłabym najwyższą ocenę. Jestem żywym dowodem na to, że produkty się sprawdziły :) 

Szampon i odżywkę dostałam do testowania, ale nie zapomniałam o sprawdzeniu ich cen. Szampon można dostać za 30 zł, natomiast piankę za 20. Nie są zbyt tanie, ale jeśli komuś na prawdę zależy na pozbyciu się łupieżu to warto wydać te pieniądze. Zwłaszcza, że produkty są wydajne. Uleczyły całą moją rodzinę ;)




Produkty do testowania otrzymałam od serwisu bangla

11 maj 2013

Knopersy


Składniki na masę mleczną: 
1/4 szklanki mleka
1/4 szklanki cukru
175 g miękkiego masła
1 szklanka mleka w proszku



  • Mleko zagotować z cukrem w małym garnuszku, mieszając. Jak tylko cukier się rozpuści, ściągnąć z palnika, ostudzić.
  • Masło ubić mikserem na najwyższych obrotach na jasną, puszystą masę. Stopniowo dodawać ostudzone mleko (po łyżce), dalej miksując, aż masa będzie gładka (zbyt szybkie dodanie mleka grozi zwarzeniem się masy).
  •  Dodać mleko w proszku i zmiksować.


Składniki na masę z nutelli:
100 g masła
160 g nutelli
1 łyżka kakao
100 g  zmielonych orzechów laskowych


  • Orzechy laskowe (nie mogą być inne, ze względu na smak), posiekać i podpiec (można podsmażyć na suchej patelni, niekoniecznie piec w piekarniku) 
  • Masło, nutellę, kakao zmiksować
  • Na koniec dodać zmielone i posiekane orzechy, wymieszać.


Ponadto
3 suche kwadratowe wafle.


  • Pierwszy z wafli przełożyć masą kakaową,położyć drugi wafel posmarowany masa mleczna i na to trzeci wafel,obciążyć i do lodówki na ok 3 godziny,po tym czasie pokroić.

Smacznego!






7 maj 2013

Majówka z Myszałkę ;)

W końcu powróciłam z majówki do domu, aczkolwiek nie powiem bym się z tego powodu specjalnie cieszyła, zwłaszcza że jutro jadę do Koszalina. Pogoda niezbyt dopisywała jednak udało nam się iść na spacer.



Z Wejherowa to by było na tyle, gdyż tradycyjnie rozładowała mi się bateria w aparacie. Szkoda. Ne utrwaliłam spożywania przez nas waty cukrowej oraz mądrości na murach typu: "idź w niedziele do kościoła", "pierdol wróżki i horoskopy" czy "Ona się szanuje, a Ty?". Wejherowski street art mnie powalił na kolana ;p

A teraz ta część wycieczki przez którą prawdopodobnie, a raczej na pewno jestem chora: Puck -> Chałupy -> Hel



Nie macie pojęcia ilu ich tam było :o



Znalazłam wiosnę ;)










To dokąd płyniemy? ;) 



Kicia czekała aż nam coś spadnie z kebaba :)


Panowie się do mnie uśmiechają, zobaczyłam jak powiększyłam ;p 


Moje ulubione zdjęcie :*


Fajnie było ;) Wiedząc, że będę chora i tak bym pojechała jeszcze raz :)