Strony

30 wrz 2014

Wrzesień w obiektywie

Zapraszam na ostatnią odsłonę mojego "roku w obiektywie"

1.09
ohoh..taki jestem zly!


2.09
Kolejne moje czytadła:)


3.09
Godzina 7.13. W drodze do pracy.


4.09
grejFJUT


5.09
Rudy, rudy rydz..


6.09
Uszanowanko ;)


7.09
'Patrz oczyma, fotografuj sercem'


8.09
Gnocchi z ricottą [przepis]


9.09
Moje konkursiwo [klik] :)


10.09
Kocia mama po przebudzeniu -,-


11.09
Cannelloni z mielonym [przepis]


12.09
Taki nieład robi mi się na głowie na co dzień ;)


13.09
Ujarzmić lwa



14.09
Kto powiedział, że niedziela musi być nudna?


15.09
Znacie? Lubicie? ;)


16.09
Kochanie otwórz mi piwko :p


17.09
Orientalny kurczak w sosie słodko - kwaśnym


18.09
Za strażaków!


19.09
Promocja w Empiku! Magic! Uwielbiam!


20.09
Szkoda, że mój telefon nie widział jaka była piękna. Zacznę chyba nosić aparat do pracy


21.09
Kaszëbsczé jezora, kaszëbsczi las..


22.09
Kilka słonych łez spadło na fotografie, żal, smutek i sumienie... Rozdarły niewybaczone winy, poruszyły wspomnienia, jakoby dla pączku róży nie przeszło mi przez gardło "do widzenia"


23.09
Nikt nie ma takich pięknych plamek w oczach. Jedyne.


24.09
Meow?


25.09
Mechelinki


26.09
Narzeczony mi dziś sprezentował statyw, filtr do makro, osłonkę i ringi :o   


27.09
Taką babeczkę ciocia sobie dziś wszamała


28.09
Zabawy nowymi gadżetami. Zdjęcie zrobione z ringiem +10. Duże przybliżenie.


29.09
Czarnej jagody słodki smak...


30.09
Mam Was na oku!



I tak właśnie stety i niestety kończy się moja przygoda z "rokiem w obiektywie". Stety ponieważ już trochę miałam dosyć. Ostatni miesiąc się zmuszałam by znalazło się tu te trzydzieści zdjęć, a niestety ponieważ z czasem będzie mi tego pewnie brakowało ;) Dziękuję tym, którzy od początku "projektu" byli ze mną. Przygotuję na pewno jeszcze post podsumowujący. Każdy miesiąc możecie zobaczyć klikając w poszczególne ikonki na prawym poście bocznym.

Pozdrawiam!





PODPIS
Photobucket Photobucket Photobucket

28 wrz 2014

Ujęcia ze smakiem - Helene Dujardin




Tytuł: Ujęcia ze smakiem
Autor: Helene Dujardin
Gatunek: poradnik
Wydawnictwo: Helion
Liczba stron: 284
Rok: 2011







Helen Dujardin pochodzi z Francji choć obecnie mieszka w Stanach Zjednoczonych. Z wykształcenia jest magistrem historii.  Przez pięć lat była mistrzem cukiernikiem w jednej z eleganckich restauracji jednocześnie idąc za głosem serca i miłością do fotografii. W 2006 roku założyła blog o nazwie „Tartelette”. Szybko z miłośnika fotografii przeobraziła się w zawodowego fotografa. Współpracowała z wieloma czasopismami, a zdjęcia wykonanych przez nią potraw trafiły do popularnych książek kucharskich.

Uwielbiam książki poświęcone tematyce fotografii, a te dotyczące fotografowania jedzenia - jeszcze bardziej. Tym co szczególnie przypada mi do gustu w tego typu poradnikach są ilustracje: piękne, wyraziste, odpowiednio ostre i nasycone. „Fotografia kulinarna dla blogerów” – Matt’a Armendariz’a (do której pozwoliłam sobie porównać „Ujęcia ze smakiem”). Co prawda podobała mi się bardziej, ze względu na luźniejszy język, bardziej przejrzyste zdjęcia i humor, ale za to Helene Dujardin zabrała mnie w podróż po swojej kuchni i nauczyła więcej sztuczek dotyczących odpowiedniego kadrowania, obróbki czy ustawienia światła. Jako, że jestem amatorką, a zabawę z aparatem traktuję wyłącznie jako hobby, bardzo przydało mi się kilka wskazówek.

Książka składa się z ośmiu rozdziałów. Na pierwszym miejscu znalazły się podstawy fotografii, z których czytelnik może dowiedzieć się tego, iż światło jest najistotniejszym elementem podczas tworzenia zdjęć. Czytając dalej poznajemy prawidłowe ustawienia dotyczące przysłony, czasu naświetlenia i czułości. Wielkim plusem okazał się prosty język, który w łatwy sposób umożliwia zrozumieć specyfikę podstawowych funkcji. Autorka przeznaczyła również po rozdziale na światło naturalne i sztuczne. Gdy już znamy istotę oświetlenia, wreszcie przechodzimy do mojej ulubionej części – kompozycji i stylizacji. Po drodze zahaczając o przygotowanie do sesji. Na końcu znalazły się również cenne informacje o tym, co zrobić gdy zdjęcie jest już gotowe. Wydaje się, że kopiowanie czy edycja zdjęć do rzecz prosta i oczywista. W rzeczywistości warto zapoznać się z tym rozdziałem by nie być w przyszłości niczym zaskoczonym.

Poradnik czytałam długo, wnikliwie, niektóre fragmenty kilkakrotnie, aby jak najlepiej zrozumieć instrukcje autorki. Z czasem zaczęłam rozumieć ją coraz bardziej. Cieszyłam się kiedy słowa opisywane na stronach pokrywały się z moimi codziennymi zastosowaniami aparatu podczas fotografowania.

Na jednej ze stron przeczytałam bardzo mądre słowa: 
Żaden błąd nie jest stratą czasu, lecz raczej doświadczeniem”.
 Od dziś będzie to moje motto życiowe.


Na koniec muszę się trochę doczepić: przeszkadzał mi tradycyjnie format książki, u Matt’a Armendariza było to jeszcze do wybaczenia ponieważ ilustracje były większe. W „Ujęciach ze smakiem spokojnie wystarczyłyby tradycyjne wymiary. Kolejnym drażniącym elementem jest niewyjustowany tekst. Wydaje mi się to rażący minusem. Od początku do końca studiów wpajano mi do głowy, że nie oddaje się, żadnej pracy czy książki nie wyrównując wcześniej tekstu. Ponadto miałam wrażenie, że autorka momentami pisała niczym „masło maślane”, myślałam, że był to zamierzony cel, służący zapełnieniu strony. Z czasem zrozumiałam, że Pani Dujardin po prostu kilkakrotnie lub dogłębnie opisała daną kwestię po to by początkujący zrozumieli treść i istotę rzeczy w jak najbardziej możliwy sposób. Nie są to jednak zbyt rażące błędy, gdyż suma summarum poradnik czytałam z zapartym tchem. Z czystym sumieniem mogę dodać tę pozycję do ulubionych. Polecam ją miłośnikom aparatów. Ludzie nie podzielający tej pasji się zanudzą, ale początkujący fotografowie na pewno znajdą coś dla siebie.


Książkę otrzymałam do recenzji dzięki uprzejmości Wydawnictwa Helion





PODPIS 
  Photobucket Photobucket Photobucket

26 wrz 2014

Gnocchi z ziemniaków i ricotty

Składniki:
- 0.5 kg ziemniaków (nie młodych!)
- 125 g sera ricotta
- 125 g mąki pszennej + do posypania
- 2 jajka
- sól
- cebula
- zioła prowansalskie
- olej



Sposób przygotowania:
  • Ziemniaki gotujemy do miękkości ok.35-40 min., a następnie rozdrabniamy je. Można do tego użyć maszynki, praski lub nawet widelca.
  • Rozgniecione ziemniaki rozkładamy na stolnicy lub blacie posypanym mąką i zostawiamy na 5 min. do ostygnięcia.
  • Dodajemy roztrzepane jajka, ricottę i mąkę, a następnie ugniatamy ciasto. Należy to robić szybko do czasu, aż stanie się jednolite. Powinno ono być lekkie i napowietrzone, aby kluski dosłownie rozpływały się w ustach. 
  • Powstałą masę dzielimy na 4 części z każdej z nich formujemy walca o średnicy 2 cm. W razie potrzeby podsypujemy mąką.
  • Ciasto kroimy nożem, tak aby powstały 2 cm kluseczki.
  • Aby uzyskać prawidłowo wyglądające gnocchi, opieramy widelec – wklęsłą stroną w dół. Na środek widelca nakładamy kluskę i delikatnie rolujemy w dół. W ten sposób na kluseczkach powstaną charakterystyczne dla gnocchi żeberka.
  • Potrawę gotujemy partiami w mocno osolonym wrzątku. Wyjmujemy łyżką cedzakową po ok. pół minuty od wypłynięcia na powierzchnię wody.
  • Można podać z obraną, pokrojoną według uznania i podsmażoną cebulą.
  • Można z wierzchu posypać całość ziołami prowansalskimi.





SMACZNEGO! ;)




PODPIS 
  Photobucket Photobucket Photobucket

24 wrz 2014

Całą nadzieja w Paryżu - Deborah McKinlay




Tytuł: Cała nadzieja w Paryżu
Autor: Deborah McKinlay
Gatunek: obyczajowa
Wydawnictwo: Feeria
Liczna stron: 268
Rok: 2015
5/10







„Cała nadzieja w Paryżu” to historia kobiety i mężczyzny w średnim wieku. Ona – Eve pewnego dnia postanawia wysłać list do niego – Jack’a. W piękny sposób opisuje w nim scenę kulinarną, której twórcą jest bohater. Ta, krótka wiadomość owocuje znajomością dwojga zupełnie obcych sobie ludzi. Początkowo nie wiedzą oni jak wielki wpływ będzie miała ona na ich życie. Eve jest rozwiedzioną kobietą. Jej dorosła córka wyprowadziła się do Londynu i jest w trakcie przygotowań do ślubu. Jackson jest wziętym pisarzem, który zyskał już szerokie grono czytelników. Za sobą ma dwa nieudane małżeństwa. Czuje samotność i pustkę. Bohaterów łączy jedno – miłość do gotowania.

Uwielbiam jesienne wieczory, kiedy za oknem szaleje wiatr i deszcz. Siadam wtedy na kanapie z kubkiem herbaty w dłoni i kotem na kolanach. „Cała nadzieja w Paryżu” jest ciepłą opowieścią. Ma bardzo ładną okładkę – to ona w pierwszym momencie podbiła moje serce. Z zapartym tchem czekałam na przesyłkę. Niestety powieść znacząco mnie rozczarowała. Usilnie starałam się skupić na treści, ale okrutnie się wynudziłam, co w efekcie przyczyniło się do tego, że zasnęłam. Do książki podchodziłam wiele razy. W końcu udało mi się dobrnąć do końca. Zaskoczyło mnie słownictwo: „spłycam, uładzony, wolta, złajała, sprokurowć szparko(szybko), gąb” i wiele innych. Niektóre z nich pierwszy raz widziałam na oczy. Czułam jakbym czytała dzieło człowieka z innej epoki. Zauważyłam również błędy merytoryczne np. „Filipińczyk potrafił przybrać niby pozbawioną wyrazu, ale wiele mówiącą minę, której Jack wcale nie miał ochoty wysłuchiwać.” – jak można wysłuchiwać czyjejś miny? Poza przytoczonymi przeze mnie kwestiami, książka wydała mi się przeciętna. Niczym mnie nie zaskoczyła i ukazywała podobne schematy. Nie udało mi się zaangażować w nią pełnym sercem, być może dlatego, że nie jestem wielką fanką powieści obyczajowych. Wierzę jednak, iż trafi ona w serca szerokiego grona odbiorców. Polecam jako odskocznie od bardziej wymagających myślenia powieści. To co mi się spodobało to krótkie listy, wymieniane między głównymi bohaterami. Plus należy się również za to, że autorka nie stworzyła słodkiego, lukrowanego, aż do mdłości romansu. Przepisy na ostatnich stronach z chęcią wykorzystam. Szkoda tyko, że podczas tej „podróży” było tak mało Paryża w Paryżu.

Premiera 24.09.2014

Książkę otrzymałam do recenzji dzięki uprzejmości Wydawnictwa Feeria






Przypominam o moim konkursie, który będzie trwał jeszcze tydzień! ;)




PODPIS
Photobucket Photobucket Photobucket