Strony

19 lis 2014

Marsjanin - Andy Weir




Tytuł: Marsjanin
Autor: Andy Weir
Wydawnictwo: Akurat
Gatunek: Science-fiction (science-fact)
Liczba stron: 384
Rok:2014






Andy Weir  w wieku piętnastu lat został zatrudniony jako programista i do dnia dzisiejszego pracuje jako inżynier oprogramowania. Jego zainteresowaniami jest fizyka relatywistyczna oraz mechanika orbitalna. Autor posiada wiedzę na temat wszystkich lotów kosmicznych. Mimo, iż „Marsjanin” jest jego debiutancką książką już zdobył ogromną popularność wśród czytelników.

Powieść składa się z dwudziestu sześciu rozdziałów i jest napisany w formie dziennika. Mark Watney – jest narratorem, a zarazem jedynym głównym bohaterem - który utknął w kosmosie. Z ograniczonym jedzeniem i tlenem w Habie zaprojektowanym na przeżycie trzydziestu jeden dni toczy morderczą walkę o przetrwanie. Poszczególne części książki opisują doby spędzone w galaktyce. Mężczyzna odłączył się od grupy w czasie burzy piaskowej. Został ranny, a po odzyskaniu przytomności uświadomił sobie, że został całkiem sam, a wszyscy jego towarzysze myśląc, że umarł bezpiecznie wrócili na Ziemię. Co można robić będąc jedyną osobą we wszechświecie? Można na przykład hodować ziemniaki.

Pierwsze co przyszło mi na myśl bo przeczytaniu paru stron książki to: „chłopie masz przerąbane”. Moje klaustrofobiczne zapędy nakazywały mi co jakiś czas odejść od książki i wziąć parę głębokich oddechów. Niestety jestem tym typem osoby, który wczuwa się i utożsamia bohaterami. Choć książka na pozór nie należy do mojego ulubionego gatunku to z zapartym tchem kibicowałam Mark’owi w tej wręcz tragicznej dla niego sytuacji. Szczerze powiedziawszy bardziej interesowało mnie to jak zamierza przetrwać niż z czego zbudowany jest Hermes lub ile litrów dwutlenku węgla starczy do stworzenia stu dwudziestu pięciu litrów tlenu (swoją drogą w książce znajduje się dużo wszelakich obliczeń). Łapałam się na tym, że wyłączam się kiedy moje oczy dostrzegają wzory chemiczne. Momentami czułam jakbym czytała szkolny podręcznik. Przykro mi to stwierdzić, ale czasami po prostu się nudziłam. Wiem, że jest to bardzo dobra książka i na taką ocenę również zasługuje, ale wiem również, iż nie wróciłabym do niej drugi raz. Jeśli chodzi o plusy to zaskoczył mnie, a zarazem spodobał mi się czarny humor jaki wystąpił w powieści. Człowiek zostaje sam w kosmosie podczas gdy całą załoga myśli, iż nie żyje, a on dowcipkuje ze swojego nieszczęścia. Jestem również pod wrażeniem ogromnej wiedzy autora. W „Marsjaninie” znajduje się dużo pojęć dotyczących matematyki, chemii, fizyki oraz kosmosu i astronautów. Podsumowując całokształt dzieło trzyma tempo, a zaskakujące zwroty akcji zapierają dech w piersi. 

Na okładce możemy przeczytać, że powieść można zaliczyć bardziej do gatunku science fact niż science fiction. Polecam ją gównie mężczyznom choć i wśród kobiet mogą znaleźć się zwolenniczki takiej tematyki. Jeśli macie ochotę na moment wyruszyć w kosmos i zwiedziź czerwoną planetę, przeczytajcie!

W przyszłym roku ma ukazać się film na podstawie książki. Jego reżyserem jest Ridley Scott, a w główną rolę wcieli się Matt Damon znany między innymi z „Green zone”, „Kupiliśmy zoo” i „Ultimatum Bourney’a. 

Premiera 19.11.2014


Za książkę serdecznie dziękuję:







PODPIS
Photobucket Photobucket Photobucket

29 komentarzy:

  1. Uwielbiałam czytać części z dziennika, a te rządowe dyskusje były nudnawe, ale mi się akuratnie podobała, może dlatego, że wierzę, że kiedyś skolonizujemy Marsa?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka ostatnio mnie prześladuje. Co wchodzę na jakiegoś bloga to trafiam na opinię o niej. Już chyba wszyscy ją poznali, a ja nadal nie. Nie będę ukrywać, że mam wielką ochotę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bez względu na to, czy książkę można zaliczyć bardziej do gatunku science fact niż science fiction, ja jednak spasuję, gdyż oba gatunki są dla mnie ''czarną magią'' i nie potrafię się w nich odnaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam narracje pierwszoosobowa, dzienniki, pamiętniki, i coraz bardziej sie przekonuje do science fiction itp :) wiec zapisuje i na woj kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie kusi mnie, chociaz mężowi mogłaby się spodobać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio przyciągają mnie podobne klimaty, wiec z chęcią przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten typ literatury nie jest moim ulubionym :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Będę niebawem ją czytać. Jestem bardzo zaintrygowana tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jutro mam test z chemii, więc może udam się teraz do księgarni :)

    OdpowiedzUsuń
  10. No więc książka obowiązkowo musi trafić do mojej biblioteczki!! Uwielbiam takie klimaty i swoim opisem bardzo mnie zaciekawiłaś!!!

    Dziś premiera :D

    OdpowiedzUsuń
  11. skoro masz klaustrofobie to pomyśl sobie dla kurażu że mam pokój 2 na 3 metry xdp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mieszkam aktualnie na 30 m z narzeczonym i kotem, do 13 roku mieszkałam z rodzicami w jednym pokoju, później jak miałam swój pokój to miał też tyle co Twój. Także wiem ;)

      Usuń
    2. o to piona :D ów samobójczy kot najwięcej pewnie miejsca jeszcze Wam zabiera pewnie xd

      Usuń
    3. żebyś wiedziała, to jest kot syberyjski i może osiągnąć do 10 kg. Czasami mało się o niego nie zabiję jak się rozłoży na podłodze. Najbardziej lubi jednak kanapę, krzesła, moją głowę/dupę wszędzie byleby miękko było lub by zwrócić na siebie uwagę ;) Cały świat ma go głaskać i się nim zajmować ;)

      Usuń
  12. O matko, jak ja bardzo chcę przeczytać tę książkę.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Trochę straszne :) Dziś za dużo stresu miałam, więc bałam się czytając recenzję :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Tym razem całkiem nie moja tematyka. :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Już po tytule wiedziałam że książka nie przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tematyka niestety nie moja, w ogóle dopiero ostatnio zaczęłam czytać książki :P
    Aż wstyd się przyznać !

    OdpowiedzUsuń
  17. Niestety nie przepadam za tym gatunkiem literackim, dlatego też nie przeczytam polecanej przez Ciebie dzisiaj książki.

    OdpowiedzUsuń
  18. Hodowanie ziemniaków mnie rozwaliło XD
    Pierwszy raz spotykam się z takim gatunkiem jak science-fact, ale nie lubię science-fiction, więc niestety ta książka mnie nie przekonuje :(

    OdpowiedzUsuń
  19. A pisałam gdzieś przed chwilą, że chętnie przeczytam ta książkę :) po Twojej recenzji ta ochota wzrosła :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Mimo wszystko czuję się zachęcona, chociaż pewnie też ominęłabym samą nudę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zapowiada się ciekawie. Chociaż moje klaustrofobiczne zapędy też mogą dać się we znaki. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie jestem pewna, czy w takich klimatach dobrze bym się czuła.

    OdpowiedzUsuń
  23. Książek o takiej tematyce nie czytałam nigdy, więc czemu nie, może tym razem dam szansę ;)

    pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Przypomniały mi się Przygody Pana Tompkinsa, gdy wspomniałaś o fizyce :) Biorąc pod uwagę specyfikę sytuacji bohatera, raczej nie podeszłabym do ksiązki krytycznie, mimo iż d.. nie urywa. Trzeba jednak docenić kunszt i umiejętność poruszania się autora w bardziej hermetycznym postaciowo świecie literackim :)

    OdpowiedzUsuń