Strony

23 sie 2017

Kruk - Piotr Górski

 
Tytuł: Kruk
Autor: Piotr Górski
Wydawnictwo: Harper Collins
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 496
Premiera: 5.07.2017 r.
 
 
To już druga tego typu książka, którą mam okazję czytać w tym miesiącu, a która to powiela wszystkim znane schematy. W całym swoim życiu czytałam ich o wiele więcej. Dlaczego w kryminałach przeważnie musi występować narwany policjant z burzliwą przeszłością, który nie do końca umie panować nad swoimi emocjami, a zamordowanym musi być koniecznie naukowiec, profesor, doktorat? Obrywa się akurat tej książce, ponieważ nie miała tyle szczęścia, co „Skaza”, po którą sięgnęłam w pierwszej kolejności, a która to jest zdumiewająco podobna do „Kruka”. Czepiam się, ale czy naprawdę nie ma innych pomysłów? Czy policjant nie może być wzorowym funkcjonariuszem, a ofiarą pan Zenon – elektryk? Wiecie, na co czekałam najbardziej? Na romans owego policjanta i wiecie co? Przeczytajcie, by dowiedzieć się, czy i w tej kwestii został powielony zarys kryminalnej fabuły.

Poza przedstawionym zarzutem powieść mi się podobała, skłamałabym, gdybym napisała, że jakoś szczególnie przypadła mi do gustu, ale czytało mi się ją przyjemnie. Lubię, gdy kryminał napisany jest przez mężczyznę. Pisarze, w odróżnieniu od pisarek, piszą w sposób dosadniejszy, bardziej brutalny, wulgarny, ich opisy są bardziej wzbogacone o pikantne szczegóły.

Nasz tytułowy bohater - Sławomir Kruk jest doświadczonym policjantem, rozwiązał już niejedną makabryczną sprawę. Młoda, atrakcyjna (a jakże!) prokurator Marta Krynicka obiera go sobie jako kandydata do poprowadzenia śledztwa dotyczącego zwłok profesora, wyłowionych w skórzanym worku na plaży w Jelitkowie. W pewnym momencie prokuratura zaczyna nalegać, by odpuścił i nie wnikał w sprawę zbyt mocno. W co wpakował się Kruk?

Trochę mało akcji, trochę przegadana, ale przyjemna w odbiorze książka. Ma coś, co wciąga i zatrzymuje przy sobie czytelnika. Jest dość obszerna, więc można przy niej spędzić niejeden wieczór. Dość długo głowiłam się nad zachowaniem Marty – naszej atrakcyjnej, rozpieszczonej pani prokurator. Drażniło mnie w niej wysuwanie swoich osobistych korzyści na przód, przed sprawiedliwością i dążeniem do schwytania mordercy. Młoda, bogata bździągwa, która jest córeczką tatusia, nieźle uprzykrzy życie Krukowi, który swoją pracę traktuje bardzo poważnie, czasem nieco naginając prawo, by dociec prawdy.

Nie jest to powieść ociekająca krwią, po której balibyśmy się zasnąć, ale za to jest to pozycja tajemnicza, klimatyczna, pełna sekretów. Czytelnik w pewnym momencie, zanim „karty zostaną wyciągnięte na stół”, zaczyna podejrzewać wszystkich bohaterów po kolei. Okazuje się, że każdy „ma coś za uszami” i nic nie jest tak jasne, jak mogłoby się wydawać. Plus za fajny klimat, minus za szablonowość bohaterów. W ogólnym rozrachunku pozycja ciekawa, ale bez szału. 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Harper Collins

http://www.harpercollins.pl/

7 komentarzy:

  1. Hmm sama nie wiem. Chyba jednak klimat mnie przekonuje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że naprawdę bardzo mi się podobają takie tajemnicze powieści.
    Przynajmniej można poczuć klimat.
    Dlatego zawsze chętnie po takie sięgam.
    Super!
    Pozdrowionka serdeczne :)


    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ mam ochotę na tę książkę! Czytałam już wiele dobrego o tym autorze, jednakże nie miałam okazji jeszcze poznać jego twórczości. Jesienią na pewno muszę to nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie książki, gdzie każdy jest podejrzanym :) jak to się mówi na osiedlu "robią łeb" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię książki pełne sekretów ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Najbardziej to nie lubimy schematów. Trzeba się mocno nagimnastykować aby ze standardowego szablonu zrobić coś naprawdę ciekawego :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja też wole jak facet jest autorem kryminału... no cóż szkoda, że schematy są powielone, ale wydaje się to najbezpieczniejszy punkt wyjścia w takiej książce :)

    OdpowiedzUsuń