5 cze 2026

Moja rodzina na piętrze - Magda Louis


 

Tytuł: Moja rodzina na piętrze

Autor: Magda Louis

Wydawnictwo: Znak

Gatunek: literatura obyczajowa

Liczba stron: 496

Premiera: 4.03.2022 r.

 


Tosia jest starszą kobietą, która uważa, że jest u kresu swojego życia i żeby nie przeszkadzać innym, postanawia już nigdy nie wychodzić z domu. Przyjmuje gości, ogląda telewizję, rozmawia przez telefon, a powietrza zażywa na balkonie. Nie pomagają prośby rodziny. Upór Antoniny jest nie do zdarcia. Zakupy robi jej sąsiad, niczego więcej jej nie potrzeba, więc tkwi w swoim postanowieniu.

Na wstępie przyznam, że niezły grubasek z tej książki, więc trochę czasu z Tosią spędziłam. Nie przeszkadzało mi to jednak, ponieważ bardzo ją polubiłam. Kobieta przedstawia nam swoje życie codzienne, rodzinne perypetie, ale również wspomina dawne życie. Czytając, czułam się, jakbym rozmawiała ze swoją babcią. Poczułam od niej ciepło, dobro, ale również sarkazm i nutę zadziornego charakteru. Gdy historia dobiegła końca, poczułam smutek. Nie chciałam się jeszcze z nią rozstawać. Na szczęście zobaczyłam, że powstały kolejne dwa tomy. Choć szczerze powiedziawszy, mam wrażenie, że wszystko zostało już powiedziane i trochę boję się po nie sięgać.

„Moja rodzina na piętrze”, to książka, która zawiera dużo długich opisów i niektórych czytelników może zniechęcić do siebie swoją obszernością. Sama podchodziłam do tej powieści sceptycznie, gdy zobaczyłam, ile treści zawiera, ale gdy zaczęłam ją czytać, wciągnęłam się bez reszty, mimo tego, że raczej wolę, gdy akcja szybko mknie do przodu.

Bohaterów jest cała plejada. Tosia ma syna i córkę. Ma też dwie wnuczki. Wszyscy oni wpadają w odmęty losu rodem z tragikomedii, po środku których niczym w oku cyklonu znajduje się nasza bohaterka. Jej już nie zależy na swoim dobru, chce, by inni byli zdrowi i szczęśliwi. Jej jedynym życzeniem jest szybka, spokojna śmierć, co wydaje się smutne, ale Antonina nie jest przygnębiona, wręcz przeciwnie. Miała dobre życie, choć przeżyła również nieprzyjemne chwile. Teraz pozostało jej tylko czekać w swoim ukochanym mieszkaniu, na to, co prędzej, czy później przyjdzie.

„Moja rodzina na piętrze”, to ciepła historia z dozą humoru. Otuliła moje serce, niczym ciepła pierzyna. Tosia zaprosiła mnie do swojego życia, pozwalając usiąść w wygodnym fotelu, przy filiżance aromatycznej herbaty i posłuchać o tych lepszych i tych gorszych momentach. W tej zwykłej codzienności kryją się niezwykłe historie. Jej siła tkwi w bohaterach, emocjach i uważnym przyglądaniu się zwykłemu życiu. To opowieść o przemijaniu, rodzinie, samotności i miłości ukrytej w codziennych gestach. „Moja rodzina na piętrze” przypomniała mi, że nawet najzwyklejsi ludzie noszą w sobie historie warte opowiedzenia. Jeśli szukacie powieści, która pozwoli zwolnić, zadumać się i na kilka wieczorów poczuć się częścią czyjejś rodziny, zdecydowanie warto dać szansę Tosi i jej bliskim.


Post powstał przy współpracy z:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).