Strony

4 gru 2017

Rita z Cherrywood - Larissa Awizeń


Tytuł: Rita z Cherrywood
Autor: Larissa Awizeń
Wydawnictwo: Dygresje
Gatunek: powieść autobiograficzna 
Liczba stron: 158
Premiera: 17.07.2017



Larisa Awiżeń jest Rosjanką urodzoną w Kijowie, życie zmuszało ją do wielu zmian, dlatego też ma na swoim koncie wielokrotne przeprowadzki. Głównym tematem książki jest trud życia na emigracji. „Rita z Cherrywood”, to słodko-gorzkie wspomnienia bohaterki spisane w formie powieści, prezentujące migawki z jej dzieciństwa oraz życia dorosłego. Z książki dowiemy się również, jak wyglądało jej dorastanie w komunistycznym kraju oraz z jak ciężką pracą spotkała się w swoim życiu.

Rita zmuszona do szukania swego miejsca na ziemi, nie przestaje marzyć.  Walczy o godne życie oraz poprawę jego standardów. Jest wierna tradycyjnym postawą inteligenckim, do których należy bezinteresowność oraz pomocna dłoń wobec potrzebujących. Wraz z bohaterką przemierzamy przez różne kraje Europy oraz wspomnienia, niektóre bardzo odległe, a niektóre niedawne. Swą przygodę zaczynamy w Kraju Rad, a kończymy na Wyspach.

Niestety nie bawiłam się przy tej książce dobrze. Mimo jej niespełna stu sześćdziesięciu stron czytanie szło mi niezmiernie oporne, a to dlatego, że najzwyczajniej w świecie się nudziłam. Nie umiałam wczuć się w te historię. Moje myśli odbiegały daleko i ciężko im było powrócić na miejsce. Być może dla autorki jej przeżycia były istotne oraz fascynujące, ale dla mnie nie. To książka, którą napisało życie. Ja również mogłabym taką pozycję wydać, ale czy kogoś interesowałyby moje problemy, sukcesy, doświadczenia i spostrzeżenia? W końcu nie jestem celebrytką, politykiem, ani ważną osobistością, by moja autobiograficzna podróż mogła kogoś zainteresować.

To, co mi się spodobało, to zarys zmian w Estonii i na Ukrainie, które autorka przybliżyła czytelnikom. Pokazała nam również losy emigrantów w Anglii, w tym również Polaków. Myślę, że książka może umilić popołudnie niejednej osobie. Spodoba się ona odbiorcom, którzy lubią czytać pozycje autobiograficzne, na faktach, oscylujące w granicach powieści obyczajowej, opisującej codzienność. Może być również odpowiednia dla osób, które właśnie przebywają na emigracji i tęsknią za rodzinnym krajem. Jest to krótka historia, którą można przeczytać w jedno popołudnie. Co prawda mnie nie zachwyciła, ale spotkałam się z jej pochlebnymi opiniami, także zdania są podzielone.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dygresje

http://dygresje.pl/
 

16 komentarzy:

  1. Szkoda, że książka Cię nudziła. Ja raczej się na nią nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nie usatysfakcjonowała Cię ta książka. Nie ciągnie mnie do tej książki, ale może kiedyś... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Opis w sumie też nie brzmi zbyt ciekawie. Po prostu nas też jakoś niespecjalnie interesują tego rodzaju problemy, jednak pewnie znajdzie się wiele osób, które mogą poczuć w niej swoją historię życia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z chęcią ją przeczytam, ponieważ sama jestem na emigracji i bardzo tęsknię za rodzinnym domem.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  5. Mieć ciekawe życie a umieć o tym fascynująco napisać to dwie różne sprawy ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. bym chyba ziewała nad taką lekturą;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje mi się, że znam tę książkę... ale... pewna nie jestem.
    Być może już się z jej recenzją zetknęłam... albo coś innego miało bardzo podobną okładkę ;)
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie potrafię zaczytywać się w takiej literaturze . Troszkę polityki i ustrojów, problemów emigracyjnych... nie moja bajka.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczęłam się zastanawiać, czy lubię autobiograficzne książki ocierające się o obyczajówki i ... chyba lubię :) przekonam się na 100% po lekturze tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę żebym znalazła czas na czytanie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się bardzo chce, to się czas znajdzie ;)

      Usuń
  11. Mnie mogłaby zainteresować, te przemiany w Estonii i na Ukrainie... skoro to tylko 160 stron, to dałabym jej szansę;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka zapowiada się bardzo ciekawie, z przyjemnością bym po nią sięgnęła.

    OdpowiedzUsuń
  13. Może za jakiś czas. Na razie lista książek do przeczytania na najbliższe dni jest długa, a do tej jakoś specjalnie mnie nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie ciągnie mnie póki co do tej książki :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).