4 sty 2019

Uśpiona - Anka Mrówczyńska

 
Tytuł: Uśpiona
Autor: Anka Mrówczyńska
Wydawnictwo: Psychoskok
Gatunek: thriller
Liczba stron: 200
Premiera: 26.11.2018 r.

 
Przyznam szczerze, że ta niepozorna książka, która liczy sobie zaledwie dwieście stron, wstrząsnęła mną dogłębnie. Jest brutalna, mocna i zdecydowanie nie dla każdego. Stanowczo odradzam jej czytania osobom, które wolą lekkie powieści, polecam natomiast fanom pozycji z dreszczykiem.

„Uśpiona” posiada wszystko, co dobry thriller posiadać powinien, przede wszystkim wyróżnia się wśród innych książek z tego gatunku, a zawsze miło czyta się coś, co nie powiela schematów. W połączeniu z elementem psychologicznym oraz bardzo dobrym zakończeniem otrzymujemy udaną całość. Co prawda nie czytałam wcześniej żadnych innych dzieł autorki, ale przeglądając jej dorobek, stwierdzam, że opisywana przeze mnie książka, jest zupełnie inna od tych, które wyszły spod jej pióra do tej pory.

„Uśpiona” składa się z paru historii, sceny wręcz kipią przemocą, nie ma czasu na nudę, akcja mknie w zawrotnym tempie i wciąż zmienia bieg. Pozorny brak ładu i składu, z każdą stroną przybliża nas do finału, w którym wszystko łączy się w jedną całość. Poznajemy świat z czasów PRL-u, ale również ten z czasów współczesnych. Mamy okazję zobaczyć pracę milicji oraz jej brutalne metody.

Bohaterowie są różnorodni i nie są przerysowani, tak jak to często bywa w polskiej prozie.  Andrzej, który zabija swojego ojca, lecz nie robi tego dla zabawy, płochliwa Majka, która boi się niemal własnego cienia, bezlitosny prokurator Bromski, który jest zły i mściwy oraz Jagoda – córka pewnego polityka, tworzą razem mieszankę wybuchową. Co ich wszystkich ze sobą łączy?

W tej pozycji nic nie jest pewne, jawa miesza się z rzeczywistością. Niekiedy autorka potrafi wprowadzić czytelnika w stan dezorientacji i zagubienia. Bywały chwile, w których musiałam się „zatrzymać” oraz poukładać wszystko w swojej głowie, by zrozumieć kolejność wydarzeń. Od początku lekturze towarzyszy tajemniczy, a zarazem klimatyczny charakter. Kiedy łapiemy właściwy tor i myślimy, że udało nam się rozwiązać zagadkę, okazuje się, że jesteśmy w błędzie. Właśnie to błądzenie we mgle, jest najlepsze w tego typu książkach.
Niezmiennie cieszę się, gdy pisarzom udaje się mnie zaskoczyć oraz wyprowadzić na manowce. Wolę przemieniać się w detektywa i samodzielnie prowadzić śledztwo, niż dostawać wszystko podane na tacy. Anna Mrówczyńska dostarczyła mi niezłą zabawę oraz ciekawą lekturę. Polecam!

 
Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję 

http://www.psychoskok.pl/

12 komentarzy:

  1. Przyznam, że zachęciłaś mnie do przeczytania już samym pierwszym akapitem, bo zdecydowanie jestem jedną z tych osób, która zamiast lekkich powieści, woli coś mocnego, refleksyjnego. O, właśnie! To jest ważne, żeby postaci nie były przerysowane, bo faktycznie nieciężko o to, szczególnie w tego typu lekturach. Tytuł zapisała, bo nie słyszałam o nim wcześniej, myślę, że skuszę się, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. zaciekawiłaś mnie tą książką lubie takiego typu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książkę już mam, ale jeszcze jej nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie muszę przeczytać tę książkę. 😊

    OdpowiedzUsuń
  5. ja to idę obczaić zaraz :D muszę czytnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwszy akapit zachęca aby ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten tytuł działa na wyobraźnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Już sama okładka zapowiada mocną treść, dobrze też że książka jest nieprzewidywalna :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Choć lubię kryminały z dreszczykiem, to brutalność wyziera już nawet z okładki. Chyba nie dla mnie, mimo, że oceniasz ją tak pozytywnie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię thrillery, ale już sama okładka mocno mnie przeraża.
    Po za tym moja wyobraźnia czasem też działa za bardzo i mam potem koszmary po nocach.
    Aż dziwne, że ma tylko 200 stron.
    Chyba nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  11. To chyba książka dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Okładka mnie trochę przeraża, ale widzę, że treść mocna.. mogłaby mnie zainteresować!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).