2 sie 2026

Tam, gdzie spotkałam ciebie - Paige Toon


 

Tytuł: Tam, gdzie poznałam ciebie

Autor: Paige Toon

Wydawnictwo: Albatros

Gatunek: literatura obyczajowa

Liczba stron: 400

Premiera: 15.07.2026 r.

 


Angie poświęciła swoje dotychczasowe życie opiece nad schorowaną babcią. Jej matka zmarła tuż po tym, jak ją urodziła, a ojca nie znała… do czasu, aż po śmierci babci znalazła list matki, który nigdy nie został wysłany. Kobieta ma żal, że przez tyle lat ta informacja była przed nią ściśle strzeżona. Kiedy nic jej już nie trzyma i może w końcu ruszyć w podróż, czyli robić to, o czym zawsze marzyła. Postanawia skontaktować się z rodziną, której nie znała i wyruszyć do Włoch, by ich poznać.

„Tam, gdzie spotkałam ciebie”, jest totalnie w klimacie poprzednich książek Paige Toon, jeśli ktoś miał okazję zapoznać się z jej twórczością, będzie wiedział, czego się spodziewać. Pod postacią lekkiej fabuły, pięknych krajobrazów, pracy w barze, włoskiej otwartości, mamy tu coś większego. Głęboko zakorzenione traumy, które bohaterowie dźwigają niczym nadprogramowy bagaż. Angie może pomóc swoim nowym przyjaciołom, a oni mogą pomóc jej, pod warunkiem że na to pozwolą.

Powieść czytało mi się dobrze, choć uważam, że poznałam już lepsze historie autorki. Na mój gust akcja tej powieści została niepotrzebnie rozwleczona, za dużo w niej czasu zostało poświęcone zwiedzaniu, a za mało budowaniu relacji, przez co momentami się nudziłam, choć podobało mi się to, że Paige Toon zawarła w swej opowieści sekret mocno rzutujący na zachowanie bohaterów. Jaki? Dowiecie się, gdy postanowicie sięgnąć po tę książkę.

Na duży plus zasługuje postać Alessandra, który jest miły, serdeczny, zabawny, ale również tajemniczy i nosi w sobie mrok, którego do tej pory nie udało się nikomu rozwiać. Pracuje w barze ojczyma, mieszka w furgonetce i regularnie znika na całe miesiące. Zarabia pieniądze, by móc je wydać podczas swojej nieobecności, ale dlaczego to robi? Wiecie, co trzeba zrobić, żeby się przekonać.
Jest jedna kwesta, która mi przeszkadzała. Wydaje się nieważna, ale mi bardzo doskwierała. Miałam wrażenie, że bohaterowie ciągle są pijani, przy każdej możliwej okazji sięgają po alkohol, tak jakby nie można było wolnej chwili spędzić inaczej, tylko na imprezowaniu. W zasadzie od progu Angie zostaje powitana w ten sposób i już tak zostaje do końca. Alessandro ciągle nie może prowadzić, bo okazuje się, że za dużo wypił, choć nie wiem, co to znaczy za dużo w kontekście wsiadania za kółko, ponieważ nie ma bezpiecznej ilości alkoholu, przy wykonywaniu tej czynności. Zauważyłam to już w „Ten, którego kochały”, tam również wciąż przewija się alkohol. Dlaczego autorka tak często umieszcza go w swoich powieściach?

„Tam, gdzie spotkałam ciebie”, to książka o odkrywaniu świata i odkrywaniu siebie. To jedna z tych pozycji, które nie stawiają na wielkie zwroty akcji, lecz na codzienne chwile i powoli rodzące się uczucia. Delikatny wątek romantyczny został poprowadzony z wyczuciem i nie dominuje nad resztą historii, dzięki czemu całość wypada naturalnie. Mimo kilku elementów, które mnie męczyły, był to przyjemnie spędzony czas z książką.


Post powstał przy współpracy z:

5 komentarzy:

  1. Dobrze, że wątek romantyczny jest delikatny i nie rzutuje na całość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna, dojrzała i przenikliwa recenzja, zwłaszcza dzięki uwadze zwróconej na ten schemat związany z alkoholem. To bardzo cenne, gdy czytelnik nie tylko daje się ponieść urokowi krajobrazów, ale zauważa też takie zgrzyty i trafnie je punktuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie znam autorki, a skoro czytałaś lepsze jej historie, to może podałabyś tytuł, od którego warto zacząć?

    OdpowiedzUsuń
  4. Problem z alkoholem dość poważny :/

    OdpowiedzUsuń
  5. No cóż, sama jako abstynentka nie za bardzo lubię czytać o alkoholu :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).