Tytuł: Letnie sztormy
Autor: Sarah MacLean
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Gatunek: literatura obyczajowa
Liczba stron: 504
Premiera: 12.08.2026 r.
Alice odcięła się od swojej bogatej rodziny po tym, jak została wyrzucona z ich wyspy. Nie wróciłaby tam, gdyby nie to, że zmarł jej ojciec. Na miejscu zamiast smutku, łez i żalu czeka na nią rywalizacja o pieniądze, których tak naprawdę nie chce. Niestety, jeśli nie wykona powierzonego jej zadania, reszta spadkobierców również nie dostanie swojej części. Rodziny Stormów nie łączy miłość, łączą ich tylko więzy krwi, dlatego też Alice najchętniej uciekłaby jak najdalej z tego miejsca.
Cała książka jest przepychanką oraz robieniem sobie nawzajem wyrzutów. Doskonale ukazuje, co z ludźmi mogą zrobić pieniądze. Rodzeństwo nie miało dobrego wzorca, matka to perfidna, zimna, nieczuła kobieta, której zupełnie nie obchodzą własne dzieci, a ich ojciec wcale nie był lepszy, nic dziwnego zatem, że wszyscy ze sobą walczą. Jedynie Alice, która zdobyła pracę i sama się utrzymuje, nie jest łasa na spadek.
Przyznam, że książka sama w sobie mi się podobała, lecz niestety momentami mnie również nużyła. Mam wrażenie, że nie potrzebowała ponad pięciuset stron, a co za tym idzie niektórych dialogów i sytuacji. O ile na początku trzyma tempo, o tyle z biegiem czasu akcja zaczyna stać w miejscu, by przyspieszyć na sam koniec.
Bohaterowie według mnie zostali dobrze nakreśleni, są niezwykle irytujący, ale dokładnie tak bym widziała tę rodzinę. Jest tu córka, która jest na każde zawołanie matki, nie potrafi oderwać się od sytuacji, w której się znalazła i gotowa jest poświęcić miłość dla interesownej rodziny, druga córka jest całkowicie oderwana od rzeczywistości, jej głowa zapełniona jest medytacją i czakrami. Nie ma czasu na głębsze przemyślenia, jest też syn – wredny, samolubny, chamski, tak samo, jak i jego żona oraz dzieci. Prócz nich jest oczywiście Alice, która jako jedyna zachowuje się w sensowny sposób.
Fani romansów znajdą tu coś dla siebie, ponieważ w tle toczącej się wojny o pieniądze, między główną bohaterką, a Jack’iem – będącym wykonawcą spadku, rodzi się delikatne uczucie. Szczere powiedziawszy, był to dla mnie najciekawszy wątek. O tym, jak się zakończył, możecie przekonać się sami, sięgając po „Letnie sztormy”.
Podsumowując, to historia, w której rodzinne tajemnice i wzajemne zależności stopniowo odsłaniają prawdziwe oblicza bohaterów. Autorka sprawnie buduje atmosferę napięcia, a niektóre rozwiązania potrafią zaskoczyć. Mimo swej obszerności całość oceniam pozytywnie i myślę, że będzie to dobra propozycja dla osób szukających lekkiej historii z nutą tajemnicy i romansu.
Post powstał przy współpracy z:


Zapowiada się naprawdę ciekawa historia i widzę, że jest już dostępna na Legimi, więc chętnie po nią sięgnę. Bardzo zaciekawił mnie ten wątek między Alice a Jackiem, lubię takie relacje rozwijające się w tle rodzinnych zawirowań.
OdpowiedzUsuńTakie rodzinne tajemnice potrafią odsłonić prawdziwą naturę człowieka.
OdpowiedzUsuńMyślę, że ta pozycja spodobałaby mi się. Lubię takie historie. Aż jestem ciekawa co za "zbrodnie "główna bohaterka popełniła, że ją wyrzucili z wyspy.
OdpowiedzUsuńMyślę, że za jakiś czas w wolniejszej chwili skuszę się na tą opowieść. Szkoda tylko, że jest ciut rozwleczona, ale intryguje mnie ten wątek romansowy...
OdpowiedzUsuńMyślę, że to może być ciekawa książka 😊
OdpowiedzUsuńLubię takie książki, które opowiadają o ludzkiej naturze, jej chciwości zwłaszcza.
OdpowiedzUsuń🌊 „Letnie sztormy” pokazują, jak pieniądze i rodzinne tajemnice potrafią podzielić ludzi, a jednocześnie jak wiele można wynieść z trudnych doświadczeń. Alice od początku wzbudziła moją sympatię – jako jedyna zdaje się patrzeć na wszystko z rozsądkiem i nie pozwala, by pieniądze decydowały o jej życiu.
OdpowiedzUsuńLubię takie historie, więc chętnie ją poznam.
OdpowiedzUsuń