7 paź 2026

Mordercą nie jest Alice - Iris Starling


Tytuł: Mordercą nie jest Alice

Autor: Iris Starling

Wydawnictwo: Zysk i Sk-a

Gatunek: zagadki

Liczba stron: 214

Premiera: 22.09.2026 r.

 


Widzieliście książkę całkowicie wypełnioną imionami? Nie? Ja też pierwszy raz mam z czymś takim do czynienia. Mamy tu 46600 podejrzanych (sporo!), osiemnaście wskazówek i tylko jednego mordercę. Żeby dobrze wytypować potrzeba morza cierpliwości, ponieważ tylko na pierwszy rzut oka wydaje się to takie łatwe.

Alice Sterling jest osobą zaginioną. Utrzymuje, że jest niewinna, choć w jej mieszkaniu policja znalazła martwe ciało, tajemniczą notatkę i teczkę z imionami. Tylko my możemy jej pomóc. Zamiast siedzieć i czekać, aż detektyw odwali całą robotę, sami musimy wziąć sprawy w swoje ręce.


Na początku wydawało mi się, że to zabawa na jeden wieczór, ależ się myliłam! Spędziłam nad nią już trzy i dalej nie posunęłam się do przodu nawet na krok. Gdy już myślałam, że jestem u celu, okazywało się, że wytypowany nie spełniał jednej ze wskazówek i głowienie trwa w dalszym ciągu. Nie wiem, czy uda mi się w końcu rozwiązać zagadkę, mam nadzieję, że tak. Na razie, postanowiłam się nie poddawać. W sumie to fajne, że nie idzie, tak łatwo wpaść na rozwiązanie, ponieważ satysfakcja z jego odnalezienia jest na pewno większa.

Przyznam się, że byłam do tego pomysłu sceptycznie nastawiona, próbowałam zakreślać coś ołówkiem, żeby w razie czego kolejna osoba mogła z tej pozycji skorzystać, ale po jednym dniu wypowiedziałam Alice wojnę i w ruch poszły kolorowe zakreślacze, które zobaczyłam również u innych osób toczących tę nierówną walkę. Widziałam jednak wpisy kilku osób, którym się udało (a przynajmniej tak twierdzą), więc rozwiązanie musi być i czekać grzecznie, aż na nie wpadnę.


Na pewno uważam, że jest to doskonała rozrywka i sposób na spełnienie kilku (kilkunastu? Kilkudziesięciu?) wieczorów oraz jest to alternatywa dla nieustannego scrollowania śmiesznych filmików na telefonie. Ćwiczy cierpliwość i uważność, choć po ciuchu się śmieję, że mój oczopląs dostaje oczopląsu.

Fajną sprawą jest też to, że nigdzie w Internecie nie znajdziemy gotowego rozwiązania (no, chyba że ktoś będzie sypał spojlerami). Żeby dowiedzieć się, czy znaleźliśmy dobre imię, musimy na stronie poświęconej książce, w odpowiedniej rubryce je podać i czekać na maila zwrotnego.

„Mordercą nie jest Alice” to zdecydowanie nietypowa pozycja i nie da się jej potraktować jak zwykłego kryminału do przeczytania od początku do końca. Tutaj czytelnik staje się częścią śledztwa, a powodzenie zależy przede wszystkim od spostrzegawczości i konsekwencji. Podoba mi się również to, że książka nie kończy się wraz z ostatnią stroną, bo rozwiązanie trzeba jeszcze samodzielnie zweryfikować. Na razie Alice pozostaje dla mnie nierozwiązaną zagadką, ale nie zamierzam odpuszczać. Mam nadzieję, że w końcu dopadnę tego jednego mordercę spośród tych wszystkich tysięcy nazwisk.


Post powstał przy współpracy z:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).