4 lis 2026

Ale mam szczęście - Christian Watson



Tytuł: Ale mam szczęście
Autor: Christian Watson
Wydawnictwo: Albatros
Gatunek: literatura piękna
Liczba stron: 128
Premiera: 28.10.2026 r.


Christian Watson stworzył sympatycznego kościotrupka, który ukazuje rzeczy, które nie zawsze dostrzegamy. Upadamy, popełniamy błędy, nasze życie biegnie innym torem, niż miało pierwotnie, ale może to właśnie dzięki temu spotkało nas coś dobrego. Coś, czego nie byłoby, gdyby nie te bolesne doświadczenia. Nie da się uniknąć smutku, czy bólu, nasze istnienie przepełnione jest całą plejadą emocji i doświadczeń. Może niekoniecznie musimy dziękować za te złe, ale możemy wyciągnąć z nich lekcję.

Już sam wstęp dał mi do myślenia. Temat śmierci jest omijany, zamieniany w tabu, a przecież jest nieodłączną częścią nas. Czy tego chcemy, czy nie, wszystkich nas to czeka. Powinno się uświadamiać dzieci, czym jest, ale szczerze powiedziawszy, ja nie potrafię tego zrobić, uważam, że moja trzyletnia córka jest na to za mała i wolę pozostać przy temacie aniołków.

Treści w tej pozycji nie ma za wiele, ale są za to piękne ilustracje oraz motywacyjne teksty, a co jakiś czas znaleźć możemy jednostronicowe wtrącenia autora na temat naszej psychiki. Oprawa jest twarda, a główny bohater robi wrażenie. Myślę, że po przeczytaniu fajnie jest wracać do tej książki, otwierać ją na losowej stronie i zastanowić się nad tym, co autor chciał nam przekazać w kilku słowach.

Czasem myślę, że utknęłam w martwym punkcie, dopada mnie poczucie beznadziei, chcę coś zmienić, ruszyć z miejsca, a mimo to niczego nie robię. Wciąż tkwię w swojej rutynie, choć czuję się zmęczona. „Ale mam szczęście” uświadomiło mi, że nie tylko ja tak mam. Wielu ludzi chodzi do pracy, której nie lubi, tkwi w związku, który już dawno się wypalił, albo jest w domu z dziećmi, choć tak bardzo chciałby wyjść do ludzi. Niektórzy lubią zmiany, ale umówmy się, większość z nas się ich boi, a tak niewiele potrzeba, by zrobić coś dla siebie. Nowa herbata, inny niż zwykle gatunek filmu, pójście do sklepu inną drogą, nowe hobby, a gdy jest bardzo źle: psychoterapia.

Myślę, że pozycja ta znajdzie fanów wśród autorów takich jak James Norbury lub Charlie Mackesy. Oni również tworzą książki przepełnione pięknymi ilustracjami, które mimo małej ilości treści mają wielki przekaz. „Ale mam szczęście” to niewielka książka, do której nie trzeba podchodzić jak do typowej lektury. Można ją czytać powoli, zatrzymywać się przy poszczególnych ilustracjach i wracać do fragmentów, które szczególnie do nas przemawiają. Nie znajdziemy tu gotowych recept na szczęśliwe życie, ale kilka myśli, które mogą pomóc spojrzeć na codzienność z innej perspektywy. Dla mnie to taki mały przypominacz, że nawet w zwyczajnym, nie zawsze idealnym dniu można znaleźć coś dobrego. I czasem właśnie od tego warto zacząć.

 

 post powstał przy współpracy z:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).