29 paź 2026

Pod tymi samymi gwiazdami - Libba Bray

 \


Tytuł: Pod tymi samymi gwiazdami

Autor: Libba Bray

Wydawnictwo: We need Ya

Gatunek: literatura obyczajowa

Liczba stron: 560

Premiera: 14.10.2026 r.

 

 

Trzy płaszczyzny czasowe. Lata 40: druga wojna światowa, Sophie i Hanna piszą listy, które wkładają do legendarnego Dębu Pana Młodego. Pierwsza szuka miłości, druga nadziei. Znikają bez śladu. Lata 80: Jenny jest zagubiona, gdy przeprowadza się z Ameryki do Niemiec. Poznaje tam niepokorną pankówę, która oprowadza ją po mieście i pokazuje zupełnie inne życie, niż te, które do tej pory znała. Jednocześnie bohaterka odkrywa tajemnice sąsiadki uchodzącej za wiedźmę. Rok 2020: Miles i Chloe wciągają się w rozwikłanie zagadki, dotyczącej babci dziewczyny, która dawniej była szpiegiem.

Widziałam mnóstwo pozytywnych opinii na temat tej książki, niestety ja ich nie podzielam. Strasznie się zmęczyłam podczas lektury i jak nigdy, skończenie jej zajęło mi ze trzy tygodnie. Według mnie jest zbyt rozwlekła, chaotyczna oraz nudna. Poza głównym wątkiem jest przepełniona paplaniem o niczym.

Wszystkie historie się ze sobą łączą, poznajemy je naprzemiennie. Jest to opowieść o skrywanej miłości, przyjaźni, nadziejach, lękach, tajemnicy z historycznym tłem. Jeśli miałabym wybrać wątek, który przypadł mi najbardziej do gustu, to wybrałam ten o Hannie i Sophie. Byłam ciekawa, co takiego wydarzyło się, że zapadły się pod ziemię, lecz żeby się tego dowiedzieć, trzeba być cierpliwym, chyba tylko dlatego zaparłam się w sobie i dobrnęłam do ostatniej strony.

Zakończenie nieco podciągnęło moją ocenę. Mimo że doceniam pomysł na połączenie kilku historii rozgrywających się w różnych okresach, jego realizacja nie do końca mnie przekonała. Miałam wrażenie, że autorka za bardzo rozciągnęła fabułę, przez co trudno było mi utrzymać zainteresowanie wszystkimi bohaterami i wydarzeniami. Szkoda, bo potencjał na naprawdę wciągającą opowieść był spory. Ostatecznie nie żałuję, że poznałam tę historię, ale zdecydowanie nie dołączę do grona jej zachwyconych czytelników. Tym razem trzy tygodnie z jedną książką to zdecydowanie za długo, a po lekturze mam ochotę na coś znacznie bardziej konkretnego i wciągającego.


Post powstał przy współpracy z:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).