2 sie 2021

Pod przykrywką - Lyssa Kay Adams


 

Tytuł: Pod przykrywką

Autor: Lyssa Kay Adams

Wydawnictwo: Kobiece

Gatunek: romans / literatura obyczajowa

Liczba stron: 376

Premiera: 30.06.2021 r.

 

 

Liv pracowała na stanowisku cukiernika, do czasu, aż została zwolniona. Oficjalnym powodem wypowiedzenia, było upuszczenie wartej tysiąc dolarów babeczki na kolana gościa, jednak prawdziwy powód był dużo gorszy. Bohaterka przyłapała swojego obleśnego szefa na molestowaniu pracownicy. Nie ma ona zamiaru udawać, że nic nie widziała i chce dać mu nauczkę. Z pomocą klubu książkowego mężczyzn czytających romanse oraz Brandena Macka stojącego na ich czele, chce wprowadzić w życie plan zemsty.

Nawet nie wiedziałam, że jest to drugi tom serii, więc jak widać, można tę książkę czytać jako osobną historię. Poprzednia część dotyczy innych postaci, które w „Pod przykrywką” odgrywały role drugoplanowe. Na ogół nie lubię rozpoczynać serii od środka, ale nieco mnie do tego przymusiła moja niewiedza, nie wpłynęło to jednak na mój komfort czytania.

Przyznam, że bawiłam się przy tej powieści bardzo dobrze, niestety tylko do czasu, kiedy zaczęło się robić zbyt słodko, a zemsta zeszła na dalszy plan, przysłonięta przez uczucia głównych bohaterów i ich zupełnie niezrozumiałe rozterki. Kiedy zaczynali patrzeć sobie w maślane oczka oraz prawić komplementy, miałam ochotę przewinąć kilka stron do przodu. Podobał mi się natomiast pomysł z klubem książkowym. Mężczyźni czytający romanse, to dość rzadki widok. Okazuje się jednak, że uczą się oni z nich, jak zachowywać sie wobec kobiet, co one lubią, a czego nie oraz jak być najlepszymi kochankami. Podobała mi się również chęć utarcia nosa znanemu szefowi kuchni, który by osiągnąć sukces, jest gotów przejść po trupach do celu: molestując pracownice, kradnąc cudze pomysły i będąc szefem tyranem.

Liv jest bardzo fajną postacią. Przypomina mi mnie, ponieważ jest pyskata, wygadana, nie zgadza się na ustępstwa i nie daje sobą pomiatać. Czasami mogłaby się ugryźć w język, ale i tak, cenię ją za szczerość oraz buńczuczność. Przy tym wszystkim ma dobre serce, bezinteresownie próbuje pomóc skrzywdzonym kobietom. Stereotypowość Maca mnie nieco irytowała. Mężczyzna został wykreowany na przystojnego, bogatego, dobrze zbudowanego dżentelmena, który gotowy jest rzucić się każdej kobiecie na pomoc. Uczucie, które pojawiło się między tą dwójką, było dla mnie mocno naciągane, a sprzeczki w drugiej połowie zupełnie niepotrzebne i zbyt dramatyczne.

Duży plus daję za poczucie humoru, udało mi się kilka razy przy tej pozycji uśmiechnąć, a bardzo lubię, gdy autor potrafi mnie rozbawić lub zapewnić mi rozrywkę po ciężkim dniu. „Pod przykrywką” ma swoje plusy oraz minusy. Nie uważam tej książki za złą, ani średnią, ale również nie jest ona dla mnie najwyższą półką. Jest po prostu dobra, niewymagająca, idealna na letnie dni. Na pewno spodoba się miłośnikom literatury kobiecej, obyczajowej oraz oczywiście romansów.


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję:


12 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej książce. Dobrze, że bawiłaś się przy jej lekturze. To jest bowiem zachęcające.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze się zastanowię nad lekturą tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo minusów jestem ciekawa tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mojemu mężowi ta książka by się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój mąż czyta romanse?

      Usuń
    2. Do mnie do bibl przychodzi kilku panów, którzy czytają romanse :D A niektórzy przychodzą z żonami i potem się wymieniają nimi XD Na początku mnie to dziwiło, ale w sumie teraz to już coraz mniej rzeczy zaczyna mnie dziwić.. Po książkę może sięgnę, ale nie obiecuję, bo póki co stosik hańby cały czas nie chce się zmniejszyć :)

      Usuń
  5. Lubię obyczajówki i romance, przy których można się pośmiać, więc ta książka jest w sam raz dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Poczucie humoru mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za romansami, ale napisana z poczuciem humoru zawsze chętnie się czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czyli to taka lekka książka, ale bez szału. :D Czasem i na takie mam ochotę, więc może kiedyś wpadnie mi w ręce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. dla tego poczucia humoru bym czytnęła:D mimo tych maślanizmów oczętowych :D ale z imienia Mac nie mogę xd od razu mam ochotę dodać Donalds;D

    OdpowiedzUsuń

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).