30 sty 2026

Schron - Marcel Moss


 

Tytuł: Schron

Autor: Marcel Moss

Wydawnictwo: Filia

Gatunek: thriller

Liczba stron: 384

Premiera: 28.01.2026 r.

 


Przed laty Andrzej Robotnik w bestialski sposób morduje swoją rodzinę i ucieka w głąb Puszczy Gorzowskiej. W obecnych czasach pies komisarza Sambora Malczewskiego trafia na ludzkie szczątki, znajdujące się w powojennym schronie. Okazuje się, że należą one do rodziny Wilczków, która dawno temu została uznana za zaginioną. Można przypuszczać, że za ich śmierć odpowiedzialny jest ten sam człowiek. Czy mają z tym coś wspólnego słowiańskie wierzenia?

Cóż mogę powiedzieć, ciągle się łudzę, że tym razem autorowi uda się mnie zaciekawić lub choćby zaskoczyć, niestety mimo mojej sympatii do pierwszych jego powieści, od dawna żadna z jego książek mi się nie podoba, więc chyba czas się z nim po prostu definitywnie pożegnać, a lekturę jego powieści zostawić jego fanom.

Rozdziały, w których cofamy się do 2005 roku, są dynamiczne, dosyć ciekawe i nawet intrygujące, jednak gdy fabuła wracała do akcji w czasach teraźniejszych i poczynań komisarza Malczewskiego, cierpiałam prawdziwe katusze. Nudziłam się i ciężko było utrzymać mi myśli przy bohaterach. Najciekawsza okazała się dla mnie postać nieposkromionego psa, ale myślę, że nie taki był zamysł Marcela Mossa.

Zabrakło mi przede wszystkim napięcia, które powinno towarzyszyć takiej historii. Motyw sprzed lat był brutalny i mocny, a odkrycie szczątków w schronie dawało ogromne pole do popisu, tymczasem całość wydała mi się rozwleczona i momentami po prostu przegadana. Nie czułam narastającej grozy ani tej charakterystycznej dla thrillera niepewności, która każe przewracać strony z zapartym tchem.

Wątek słowiańskich wierzeń zapowiadał się intrygująco i liczyłam, że nada historii mrocznego, niepokojącego klimatu. Niestety w moim odczuciu był raczej dodatkiem niż realnym elementem budującym atmosferę. Potencjał był, ale nie został w pełni wykorzystany.

Zabrakło mi też emocji, takich prawdziwych, które pozwalają wejść w historię i przeżywać ją razem z bohaterami. Zamiast tego miałam poczucie dystansu i obojętności wobec tego, co się dzieje. A to w thrillerze chyba najgorsze, co może się wydarzyć. Być może ta książka znajdzie swoich entuzjastów i wielu czytelników, którzy będąc się przy niej świetnie bawić. Ja jednak czuję, że to już nie jest autor dla mnie.


Post powstał przy współpracy z:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).