Tytuł: Zostań ze mną
Autor: Nicholas Sparks & M. Night Shyamalan
Wydawnictwo: Albatros
Gatunek: dramat
Liczba stron: 400
Premiera: 28.01.2026 r.
Tate jest architektem, który próbuje stanąć na nogi po śmierci siostry, która była dla niego najbliższą osobą. Jest mężczyzną twardo stąpającym po ziemi, nie wierzy w życie po śmierci, ani w duchy, które podobno widziała Sylvia. Przyjeżdża do Cape Code, by zaprojektować dla swojego przyjaciela i jego rodziny dom letniskowy. Zatrzymuje się w pensjonacie, w którym jest jedynym gościem. Jego zdziwienie jest ogromne, gdy rano w salonie spotyka tajemniczą kobietę, która, jak gdyby nigdy nic ćwiczy jogę. Robi na nim ogromne wrażenie, z łatwością dzieli się z nią swoimi troskami, ciesząc się, że poznał kogoś, tak jak poleciła mu siostra. Tate musi jednak poznać jej sekret, by oboje mogli być szczęśliwi.
No, no, muszę przyznać, że pan Sparks mnie pozytywnie zaskoczył. Znam jego twórczość od lat. Mam za sobą wiele jego powieści, lecz zupełnie nie spodziewałam się połączenia dramatu z elementami fantastyki i thrillera, była to miła odmiana od tego, co do tej pory tworzył. „Zostań ze mną” czytałam z zapartym tchem – na głos, ponieważ moja mama również się wciągnęła w tę historię. Myślę, że jest to również zasługa M. Night Shyamalana, z którym autor stworzył tę książkę.
Na początku trzeba zaznaczyć, że Sparks lubi opisywać wszystko: od krajobrazów, poprzez składniki potraw, aż do wyposażenia wnętrz, ale w tym wypadku niezbyt mi to przeszkadzało. Zbombardował mnie natomiast mnóstwem nazw ulic, miejscowości, sklepów, sąsiadów itd. choć zupełnie nie musiałam tej wiedzy posiadać, natomiast pozwoliło mi to bardziej wczuć się w małomiasteczkowy klimat i samą historię.
Bohaterowie są sympatyczni. Wren wnosi ze sobą lekkość, można odnieść wrażenie, że nie sposób jej nie lubić. Kocha czytać, gotować, grać w gry, z czułością wspomina babcię, która odeszła jakiś czas temu. Tate natomiast jest uważnym słuchaczem, cechuje go upór w dążeniu do celu. Jeśli się zaweźnie, nie ma mocy, która by go powstrzymała przed dokończeniem tego, co zaczął. Od razu widać chemię między nimi, lecz choć oboje nie mają partnerów, ich relacja nie jest tak łatwa, jak mogłaby się wydawać.
Najgorsze w pisaniu recenzji tej książki jest to, że trzeba umiejętnie lawirować, by nie zdradzić istotnych szczegółów. Niby szybko się o nich dowiadujemy, lecz przyjemniejsze jest samodzielne odkrycie prawdy, niż wyczytanie jej w tekście kogoś innego. Pozostaje mi jedynie Was zachęcić do sięgnięcia po „Zostań ze mną”. Muszę przyznać, że była to dla mnie ciekawa przygoda i miła odskocznia od pozostałych dzieł autora. To historia o żałobie, nadziei i o tym, że nie wszystko da się wytłumaczyć rozumem. Sparks jak zawsze gra na emocjach, ale tym razem robi to w towarzystwie tajemnicy i niepokoju, które wyraźnie noszą ślad stylu Shyamalana. Dzięki temu powieść zyskuje głębię i momentami potrafi naprawdę zaskoczyć.
Post powstał przy współpracy z:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).