Tytuł: Na babski rozum
Autor: Marta obuch
Wydawnictwo: Filia
Gatunek: komedia kryminalna
Liczba stron: 400
Premiera: 4.02.2026 r.
Tosia – główna bohaterka książki „Na babski rozum” wyjeżdża na kilka dni na wieś. Otrzymuje jednak nie to, czego oczekiwała. Zamiast zapachu kwiatów, ćwierkania ptaków i malowniczych pejzaży, otrzymuje wypadek, a także zwłoki z jej numerem telefonu wypisanym na ręce. Okazuje się, że wszyscy mają jakieś sekrety, komu zatem może zaufać? Jakby tego było mało, Tosia staje się właścicielką starej chaty i kilku hektarów ziemi, na co chętnie łapy by położyły inne osoby. Do tego nocami słychać kroki oraz skrzypienie drzwi. Czy to duchy? Myszy? Złodzieje?
Aż mi się ciśnie na usta, a raczej na palce słowo „fajna”, ale ktoś mi wiele lat temu zwrócił uwagę, że takich przymiotników nie używa się w recenzjach, wiec napiszę: dobra, lekka książka z gatunku komedii kryminalnej. Właściwie sama się czyta, jest niezobowiązująca oraz przepełniona poczuciem humoru. W sam raz, jeśli potrzebujecie odskoczni od cięższej tematyki.
Jest to moje drugie spotkanie z Martą Obuch. Pierwsze nastąpiło kilkanaście lat temu, na początku mojej kariery bookstagramowej. Pamiętam, że „Szajba na peronie 5” zrobiła na mnie dobre wrażenie i choć moje zamiłowanie do tego gatunku znacznie zmalało, to muszę przyznać, że przy powieści „Na babski rozum” bawiłam się bardzo dobrze. Czegoś takiego mi właśnie było potrzeba. Mamy tu intrygę, tajemnice, zawiłe historie rodzinne, a także wzloty i upadki miłosne. No i należy zaznaczyć, że opowieść została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które zostały wymieszane z wyobraźnią autorki.
Musicie się przygotować na to, że występuje Tu dużo bohaterów, imion i nazwisk, zawiłości, co sprawiało, że czasami musiałam się na moment zatrzymać, by zrozumieć, kim jest dana osoba. Tosia jest postacią, którą trudno jednoznacznie zaszufladkować - z jednej strony rozsądna i próbująca logicznie ogarnąć chaos, w który wpada, z drugiej impulsywna, kierująca się intuicją (czy raczej tytułowym „babskim rozumem”). Nie jest typową bohaterką kryminału, bliżej jej do zwyczajnej kobiety wrzuconej w niezwyczajne okoliczności, która popełnia błędy, wyciąga pochopne wnioski, ale przy tym budzi sympatię i autentycznie angażuje czytelnika w swoją historię.
Zawsze podkreślam w recenzjach tego typu książek, że komedie kryminalne albo się lubi, albo się nie lubi. Ja, choć nieco na przestrzeni lat straciłam do nich serce, tak jak napisałam na początku, to miło mi od czasu do czasu sięgnąć po którąś z nich, s widziałam, że pisarka ma w swoim dorobku sporo pozycji, o których wcześniej nie słyszałam, więc mam co nadrabiać.
Podsumowując - „Na babski rozum” to naprawdę udana, lekka komedia kryminalna, która wciąga od pierwszych stron i pozwala na chwilę oderwać się od codzienności. To idealna propozycja na czas, kiedy potrzebujecie czegoś lżejszego, ale wciąż z intrygą w tle. Ja bawiłam się bardzo dobrze.
Post powstał przy współpracy z:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).