Tytuł: Morderstwo o zapachu kawy
Autor: Marta Moeglich
Wydawnictwo: Filia
Gatunek: komedia kryminalna
Liczba stron: 384
Premiera: 18.02.2026 r.
Misia Kuleczka studiuje na wydziale kryminalistyki, gdzie dochodzi do tajemniczego morderstwa. W swoim gabinecie zostaje odnaleziony martwy profesor, a grupa studentów w ramach zaliczenia przedmiotu ma pomóc w policji w przeprowadzeniu śledztwa. Chcąc nie chcąc, godzą się na to, ponieważ nie mają wyboru, te studia kosztowały ich zbyt wiele wysiłku, by teraz się wycofali. Czy uda im się rozwikłać zagadkę?
Już po imieniu i nazwisku głównej bohaterki można się domyślić, że nie jest to poważny, mrożący krew w żyłach thriller. Jest to komedia kryminalna, która ma to do siebie, że składa się z wielu niedorzeczności i uchodzi jej to płazem. Ten gatunek ma to do siebie, że albo się go lubi, albo nie. Do której grupy ja należę? Ciężko powiedzieć. Kiedyś chętnie sięgałam po tego typu książki, ale od dłuższego czasu są one dla mnie średnią rozrywką. Nie najgorszą, ale też niewybitną.
W zasadzie każdy z bohaterów mógł mieć motyw, by wysłać znienawidzonego profesora na tamten świat. Nie należał on do najmilszych osób i choć był inteligentnym człowiekiem, to słynął również z wykorzystywania i gardzenia ludźmi. Ze swojego doktoranta, będącego również jego asystentem, zrobił sobie chłopca na posyłki, wykorzystywał młode studentki, obiecując złote góry, czuł się niczym pan świata, a jego śmierć nie wywołała zbyt wielu łez. Kto zatem zabił? Ja wiem i wiedziałam od samego początku. Nietrudno było się domyślić.
Prócz samego wątku kryminalnego, w fabułę wplecione zostały również aspekty obyczajowe, przez co mamy okazję bliżej postać bohaterów. Podobno nie jest to pierwsza tego typu akcja Misi Kuleczki, ale nie wiedziałam o tym, ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałam się z twórczością autorki. Nie przeszkadza to jednak w lekturze, ponieważ „Śmierć i belgijska czekolada” opowiada inną historię niż „Morderstwo o zapachu kawy”.
Autorka ma lekkie pióro i książka na pewno przypadnie do gustu osobom szukającym lekkiej, niezobowiązującej lektury, która jednocześnie będzie zawierać w sobie intrygę i śledztwo. To propozycja dla tych, którzy w kryminale bardziej niż dreszczu emocji szukają humoru, przerysowanych postaci i lekkiej zagadki do rozwiązania. To książka, która nie pretenduje do miana ambitnego thrillera, jej siłą jest swoboda, ironia i dystans do opowiadanej historii. Choć dla mnie okazała się jedynie przyjemną, lecz niewymagającą rozrywką, jestem przekonana, że miłośnicy komedii kryminalnych odnajdą w niej dokładnie to, czego oczekują - filiżankę aromatycznej kawy, szczyptę intrygi i sporą dawkę uśmiechu.
Książka powstała przy współpracy z:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).