1 kwi 2026

Dziecko Rosemary - Ira Levin



Tytuł: Dziecko Rosemary

Autor: Ira Levin

Wydawnictwo: Albatros

Gatunek: horror

Liczba stron: 288

Premiera: 25.03.2026 r.

 


Rosemary i Guy, to młode małżeństwo, które wprowadza się do prestiżowego apartamentowca na Manhattanie. Nie zrażają się ostrzeżeniem przyjaciela, który twierdzi, że dzieją się tam dziwne rzeczy. Szybko zaprzyjaźniają się z ekscentrycznym, starszym małżeństwem, z którym dzielą mieszkanie przez ścianę. Wkrótce bohaterka zachodzi w ciążę, jej mąż zaczyna być oschły w stosunku do niej, a sąsiedzi wraz ze swoimi przyjaciółmi stają się zbyt nachalni, ingerując w życie Rosemary. Zaczynają się koszmary, bóle i dziwne zdarzenia. Czy mają oni złe zamiary wobec przyszłej mamy?

Kiedy dostałam propozycję zrecenzowania tej książki, pomyślałam: czemu nie, w końcu to klasyka gatunku, a ja nigdy tej historii ani nie czytałam, ani nie oglądałam, choć oczywiście słyszałam i wiedziałam, o czym jest. Czyta się ją szybko, ma zaledwie dwieście osiemdziesiąt stron  i dużą czcionkę. Czy podobała mi się? Tak, choć nie rozumiem jej fenomenu. Dla mnie to historia, która umiliła mi wieczór, lecz nie porwała mnie do tego stopnia, bym uznała ją za ulubioną.

Akcja rozwija się powoli, lecz od samego początku czuć niepokojący klimat wiszący w powietrzu. Tajemnicza śmierć, talizman rzekomo przynoszący szczęście, obrzydliwe koktajle i mąż gotowy zaprzedać duszę diabłu w zamian za karierę aktorską, a pośród tego wszystkiego Rosemary – młoda, naiwna kobieta, która najbardziej na świecie pragnie zostać matką, więc nie dziwi jej to, że mąż, który do tej pory nie chciał mieć dziecka, nagle zmienił zdanie, ani nawet sposób, w jaki do tej ciąży doszło.

Przez cały czas Ira Levin funduje czytelnikom niepokój, tworząc opowieść balansującą na granicy jawy i snu. Nie wiemy, czy wszystko, co dzieje się wokół bohaterki, jest prawdziwe, czy jest tylko wytworem jej wyobraźni, która podsuwa jej najczarniejsze scenariusze w związku ze stanem, w którym się znajduje. Możemy natomiast obserwować stopniowo rosnący w niej niepokój oraz próbę uwolnienia się z niezdrowej w jej oczach relacji.

Zakończenie, jak to zakończenie, jednych usatysfakcjonuje, drugich nie. Sama mam mieszane uczucia. Miałam nadzieję na inny finał, ale otrzymując to, co otrzymałam, sama muszę odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego stało się tak, a nie inaczej. W mojej głowie zrodziły się trzy opcje, którymi niestety się z Wami nie podzielę, by nie zdradzać Wam istotnych informacji.

Dziś włączę sobie film, jako uzupełnienie książki. Jestem ciekawa, czy bardzo różni się od dzieła Iry Levina. Jestem również ciekawa, jakie jest Wasze zdanie na temat „Dziecka Rosemary”.


Post powstał przy współpracy z:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).