Tytuł: Na fali wspomnień
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Chmury
Gatunek: literatura obyczajowa
Liczba stron: 336
Premiera: 3.06.2026 r.
Monika czuje, że ma dosyć sytuacji, w której się znajduje. Matka wpoiła jej, że musi poświęcić całe życie pracy. Rodzina, zdrowie i odpoczynek są daleko w tyle, lecz ile można wytrzymać na wysokich obrotach? Na domiar złego córka rzuca bezpieczne stanowisko w firmie, a mąż prawdopodobnie ją zdradza. Jedzie nad morze, by poukładać sobie wszystko w głowie, a tam, pod wpływem spotkania z pierwszą miłością, budzą się w niej wspomnienia i dawne uczucia.
Uważam, że jest to piękna, refleksyjna, ciekawa historia. Próbując się wczuć w sytuację bohaterki, nie miałam pojęcia, jaką decyzję bym wybrała, ponieważ, jak to w takich sytuacjach bywa rozum myśli swoje, a serce swoje. Z jednej strony Monika ma poukładane życie: rodzinę, dom, pracę, a z drugiej strony utraconą miłość, mężczyznę, który jest zupełnie inny od jej męża, lecz ona sama nie jest już tą młodziutką kobietą, która spacerowała wieczorami po plaży z wakacyjną miłością. Minęło trzydzieści lat i choć wydawać się może, że czas stanął w miejscu, to tak nie jest, a każde z nich niesie swój bagaż doświadczeń.
Jedyne czego mi zabrakło w tej książce, to dynamiki. Czasami bohaterka tak zapędzała się i zapętlała w swoich przemyśleniach, że miałam wrażenie, iż przez kilkadziesiąt stron opisuje to samo, tylko ubiera to w inne słowa. O ile na początku mi to jeszcze nie przeszkadzało, to pod koniec miałam już nieco dosyć jej życiowych wynurzeń.
Z drugiej strony opisy pozwoliły mi wczuć się w sytuację, wyobrazić sobie szum morza oraz piasek pod stopami, choć to akurat nie jest zbyt trudne, gdyż mieszkam nad morzem, ale charakterystyka wpłynęła na moją wyobraźnię. Czułam, jakbym to ja piła wino w akompaniamencie szumu wody i jadła rybę z frytkami, która jak wiadomo, na Pomorzu smakuje najlepiej.
Cały czas się zastanawiałam, jakie będzie zakończenie, którą z dróg wybierze Monika i przyznam, że nie jestem zawiedziona, choć ja chyba postąpiłabym inaczej, aczkolwiek nigdy nie znalazłam się w takiej sytuacji, więc łatwo mi gdybać. Myślę, że to indywidualna kwestia, nie ma się do czego doczepić w tym temacie.
Miałam już okazję spotkać się z twórczością autorki, ale do tej pory były to książki w bardziej wesołym klimacie, dlatego było dla mnie zaskoczeniem, że „Na fali wspomnień” ma poważniejszy wydźwięk. Czuję, że muszę przyjrzeć się powieściom Magdaleny Witkiewicz, gdy czuję, że tematy, które porusza, są bliskie mojemu sercu, a jej styl trafia w mój gust, mimo długich przemyśleń bohaterki, które miałam ochotę przewinąć do przodu.
Post powstał przy współpracy z:



Piękna i niezwykle dojrzała recenzja, która zmusza do refleksji nad tym, jak łatwo ocenia się cudze życie z boku, a jak trudno podjąć decyzję, gdy samemu stoi się na rozdrożu. To fascynujące, jak literatura potrafi uruchomić w nas empatię i postawić pytania o to, co w życiu najważniejsze – stabilizację czy dawne, niedokończone emocje, zwłaszcza po latach zbierania życiowych doświadczeń. Twoje osobiste odniesienia do nadmorskiego klimatu i trafna uwaga o zapętlaniu się myśli bohaterki dodają tej opinii ogromnej autentyczności. Czasem te najtrudniejsze, życiowe decyzje faktycznie wymagają od nas przegadania samych ze sobą wielu spraw po wielokroć, nawet jeśli z perspektywy czytelnika bywa to nużące.
OdpowiedzUsuńRaczej nie sięgnę, nie przepadam za tego typu literaturą.
OdpowiedzUsuńSuper, że nie zawiodłaś się na książce.
OdpowiedzUsuńTej książki Magdy jeszcze nie czytałam, ale myślę, że nadejdzie ten moment i się za nią zabiorę.
OdpowiedzUsuńO autorce już wiele słyszałam i opinie były przeróżne. Jak jakiś tytuł wpadnie mi w ręce to przeczytam.
OdpowiedzUsuń