Tytuł: Mszary
Autor: Agata Kunderman
Wydawnictwo: Filia
Gatunek: kryminał
Liczba stron: 448
Premiera: 23.09.2026 r.
Czteroletni chłopiec zostaje uprowadzony, a w sprawę angażuje się komisarz przebywający aktualnie na urlopie. Okazuje się, że porywacz chce rozmawiać tylko z nim. Miron Zaleski będzie musiał znów zajrzeć do swojej przeszłości i stoczyć bitwę z własnymi demonami. Co wspólnego ze zniknięciem Lucka, ma śmierć siostry policjanta sprzed prawie dwudziestu lat?
Miron jest bohaterem, którego nie da się nie lubić. Jest uparty, kontrowersyjny, postępuje według własnych zasad i nie cofa się przed niczym, zwłaszcza gdy w grę wchodzi życie dziecka. Innym może nie podobać się jego zachowanie, ale on nie zrezygnuje z działania nawet wtedy, gdy jego własny szef posyła go do diabła. Dziennikarze nie zostawiają na nim suchej nitki, ale on ma większe problemy.
Nie czytałam poprzednich części. Dopiero podczas lektury dowiedziałam się, że przeskoczyłam od razu do trzeciej. Nie przeszkadzało mi to jednak w czytaniu, gdyż stanowi ona odrębną historię, choć są nawiązania do przeszłości. Podobała mi się wykreowana przez autorkę intryga. Niczego się nie domyśliłam, więc tym bardziej dochodząc do zakończenia, czułam się usatysfakcjonowana.
Jedyną osobą, która działała mi na nerwy była spirant Laura Rysa. Odnosiłam wrażenie, że ona chętnie przeprosiłaby za to, że żyje. Płakanie nad tym, że osoba nad nią postąpiła niewłaściwie, podjęła nieodpowiednie kroki, wydało mi się nieprofesjonalne. Rozumiem emocje, ale wychodzenie z pomieszczenia, jakieś dziwne uciekanie wzrokiem, łzy – policjantka chyba nie powinna tak bardzo angażować się w śledztwo. Zapewne ma to związek z jej przeszłością, której nie znam, ale mimo wszystko ta postać była dla mnie „rysą na szkle”.
Poza tą jedną kwestią nie mam więcej zastrzeżeń. Kryminał jest mroczny, wciągający i posiada wszystko, co dobry dreszczowiec posiadać powinien. Jestem pewna, że miłośnicy gatunku będą ukontentowani. Mamy tu śledztwo z fałszywymi tropami, przestępcę, który zawsze jest o krok do przodu, wtyczkę w policji, która wynosi istotne informacje. No i nie zapominajmy o głównym temacie – porwanie dziecka wzbudza wielkie emocje. Ja, będąca matką, odczułam je bardzo.
Cieszę się, że mimo braku znajomości wcześniejszych tomów nie czułam się zagubiona i mogłam bez problemu wejść w tę historię. Miron Zaleski to bohater z charakterem, którego nie da się łatwo zaszufladkować, dlatego jego losy były dla mnie jednym z ciekawszych elementów tej książki. Jeśli „Mszary” zamykają jego historię, to myślę, że jest to całkiem mocne pożegnanie z tym bohaterem.
Post powstał przy współpracy z:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).