2 lis 2021

Cięcie - Anne Mette Hancock

 

 

Tytuł: Cięcie

Autor: Annie Mette Hancock

Wydawnictwo: Mova

Gatunek: kryminał

Liczba stron: 374

Premiera: 15.09.2021 r.




W jednej z duńskich miejscowości w niewyjaśnionych okolicznościach znika chłopiec, okazuje się, że fascynował się on pareidolią, czyli dostrzeganiem twarzy w przedmiotach i martwej naturze. Dziennikarka śledcza Heloise Kaldan, która aktualnie pisze artykuł o żołnierzach cierpiących na zespół stresu pourazowego, postanawia napisać o zaginionym Lucasie. Znów przyjdzie jej połączyć siły oraz współpracować ze swoim przyjacielem Erikiem Schaferem, który prowadzi owo dochodzenie.


Nie wiem, jak Skandynawowie to robią, ale są dla mnie bezwzględnymi mistrzami kryminału. Autorzy z innych narodowości powinni się od nich uczyć tworzenia klimatu oraz niepokojącej aury, Do tej pory nie znałam twórczości Anne Mette Hancock, o tym, że jest to drugi tom serii, dowiedziałam się tuż przed rozpoczęciem lektury. Na szczęście brak znajomości „Ostrza”, nie popsuł mi przyjemności z czytania „Cięcia”, ponieważ każda z tych powieści opowiada inną historię, ale wiadomo, jak to jest z nami czytelnikami, wolimy zaczynać cykl od początku.


Mnie ta historia bardzo ciekawiła, do samego końca nie wiedziałam, jakie będzie rozwiązanie, autorce udało się mnie zaskoczyć i to wielokrotnie. Nie spodziewałam się takich zwrotów akcji. Jest to typ książki, w której akcja rozgrywa się raczej powoli, nie ma tu spektakularnych pościgów i wybuchów, ale ma ona w sobie coś niepokojącego, coś, co sprawia, że ciężko się od niej oderwać. Zapewne ma to związek z mroczną atmosferą, dusznym zimnym klimatem, niepewnością związaną z zaginięciem chłopca.


Bohaterowie są różnorodni. Bardzo podobał mi się nieoficjalny duet dziennikarki i śledczego. Mężczyzna traktuje kobietę jak córkę, której nie ma, niepokoi się, kiedy w jej życiu dzieje się coś złego, ale też potrafi nieźle utrzeć jej nosa, zwłaszcza gdy zachowuje się jak natrętna mucha, której nie da się tak łatwo pogonić. W powieści występuje sporo postaci i wątków pobocznych. Prócz głównych postaci poznajemy również między innymi Gerdę – przyjaciółkę Heloise i jej córkę, policjantkę Lisę Augustin oraz Finna – upośledzonego umysłowo sprzedawcę, który lubi dzieci. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jaką rolę oni wszyscy odegrali w niniejszej książce, musicie sami po nią sięgnąć.


„Cięcie” to historia o mrocznych zakątkach ludzkiego umysłu, o pozorach, które ludzie potrafią sprawiać, podczas gdy ich życie wygląda zupełnie inaczej, o śledztwie, które nie jest łatwe, ponieważ dotyczy dziesięciolatka. Jest to również książka, która porusza w tle bardzo ważny temat, jakim jest zespół stresu pourazowego u żołnierzy, którym to zaburzenie psychiczne nie pozwala prawidłowo funkcjonować. Uważam, że warto sięgnąć po tę pozycję, zwłaszcza jeśli jesteście miłośnikami gatunku tak jak ja.



Post powstał przy współpracy z:


10 komentarzy:

  1. Czuję się zainteresowana, a temat stresu pourazowego jest zdeycydowanie zbyt mało eksploatowany w literaturze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzeczywiście masz rację, Skandynawia słynie z dobrych powieściopisarzy kryminalnych, długo by wszystkich wymieniać, ale, co do Danii, to dla mnie przede wszystkim komediowo. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Książka raczej nie jest dla mnie :/
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten skandynawski klimat mnie intryguje :) Będę ją miała na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi całkiem-całkiem, lubię skandynawskie kryminały, zarówno książki, jak i filmy czy seriale. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Już co nieco czytałam na temat tej książki. Chciałabym ją przeczytać i poznać skrywaną w niej historię :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Jako psycholog i czytelnik jestem bardzo ciekawa tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Skandynawowie sa swietni. Czytalam.juz niejeden kryminal ktorego autorami sa Skandynawowie i ciagle mnie pociagaja ich ksiazki, seriale takze maja dobre. Ta ksiazka zdecydowanie zasluguje na uwage, bede ja miala na celowniku :) Jestem jej bardzo ciekawa.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).