Tytuł: Mimika
Autor: Sebastian Fitzek
Wydawnictwo: Albatros
Gatunek: thriller
Liczba stron: 384
Premiera: 11.03.2026 r.
Hannah jest specjalistką od mimiki twarzy. Umie z niej czytać, jak z otwartej księgi. Ma też rzadką przypadłość, narkoza powoduje u niej zaniki pamięci i choć wspomnienia z czasem wracają, to nie może sobie przypomnieć wydarzeń poprzedzających operację. Kiedy budzi się przywiązana do motelowego łóżka i słyszy od szaleńca, który ją porwał, że zabiła swoją rodzinę, nie może w to uwierzyć. Niczego nie pamięta, nie może sobie przypomnieć, kim jest, ani jak wygląda. Czuje jednak, że nie jest morderczynią. Mężczyzna jednak pokazuje jej nagranie z przyznaniem się do winy, czy naprawdę dopuściła się zbrodni?
Czytałam „Dziewczynę z kalendarza”, więc wiedziałam, że Sebastian Fitzek potrafi tworzyć wciągające, niesamowite thrillery psychologiczne. „Mimika” była świetna, a zakończenie wbiło mnie w fotel. Co, jak co, ale autor potrafi wodzić czytelnika za nos. Kiedy myślałam, że już wszystko wiem, zmylił mnie i to dwa razy, a ja niczego nie lubię tak bardzo, jak być zaskakiwaną przy czytaniu powieści!
Książkę czyta się szybko. Mimo tego, że liczy prawie czterysta stron, rozdziały są bardzo krótkie, do tego akcja nieustannie mknie do przodu, trzymając szybkie tempo. Sam pomysł na historię wydał mi się oryginalny. Mamy tu kobietę, która z jednej strony potrafi wyczytać prawdę z każdej twarzy, a z drugiej traci pamięć po przyjęciu narkozy, więc zna prawdę, ale jej nie pamięta. Sama już nie wie, czy zabiła, czy nie. Niby wie, że nie jest do tego zdolna, ale całe życie myśli, że odziedziczyła po matce zło, które w niej siedziało. Mamy też mordercę, który porwał ją i próbuje sam, bez pomocy policji wymierzyć jej sprawiedliwość, gdyż jako syn kobiety, która zabiła jego siostrę i próbowała zabić również jego, nie może znieść tego, co zrobiła Hannah. Poza tymi dwoma postaciami nie ma zbyt wielu innych bohaterów, jest ich dosłownie garstka, lecz również zostali nakreśleni w ciekawy sposób i tworzą istotne tło dla tej historii.
Z ręką na sercu mogę polecić „Mimikę” miłośnikom dreszczowców. To thriller, który trzyma w napięciu od pierwszych stron i nie pozwala odłożyć książki aż do samego końca. Sebastian Fitzek po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem psychologicznych zagadek i fabularnych zwrotów akcji. To historia pełna niepewności, manipulacji i pytań o to, czy można ufać własnej pamięci. Jeśli lubicie książki, które igrają z czytelnikiem i do samego końca nie pozwalają być pewnym prawdy, ta powieść zdecydowanie powinna znaleźć się na waszej liście.
Post powstał przy współpracy z:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).