21 mar 2026

Rodzina mordercy - Miranda Smith



Tytuł: Rodzina Mordercy

Autor: Miranda Smith

Wydawnictwo: Filia

Gatunek: thriller

Liczba stron: 376

Premiera: 18.03.2026 r.

 


Cara, Rachel i Molly straciły oboje rodziców w krótkim czasie. Matka zmarła wskutek choroby, ojciec odszedł we śnie po tym, jak zażył zbyt wiele leków. Utrata dwóch bliskich osób była dla sióstr trudnym oraz bolesnym doświadczeniem, lecz jeszcze gorsze było to, co odkryły w domu ojca po jego pogrzebie. Dowiedziały się, że ich ukochany tata był tak naprawdę mordercą, który odebrał życie wielu młodym kobietom. Dlaczego? Tego się już nigdy nie dowiedzą. Zaskakujące jednak jest to, że doszło do kolejnej zbrodni, którą przypisano „Bliźniakowi”, a on przecież nie żyje, o czym wiedzą tylko siostry Martin.

Pierwsza połowa książki niezbyt mnie ciekawiła. Cała akcja toczyła się wokół tego, co możemy przeczytać na blurbie. Wszystkie trzy bohaterki na swój sposób próbują poradzić sobie z szokującą informacją o ich ojcu. Cara zbiera dowody, robi prywatne śledztwo na temat „Bliźniaka”, Rachel wpada w nałogi, a Molly wszystko wypiera. Oddaliły się od siebie, ale ich życie toczy się dalej.

Akcja nabiera tempa, kiedy do gry wkracza morderca, który ewidentnie szuka ofiar wśród bohaterek. Nie da się nie zauważyć powiązania. Kobiety muszą stawić sprawie czoła same, gdyż postanowiły nie wyjawiać prawdy i pozbyć się dowodów wskazujących na winę ich ojca. Pytanie, czy dobrze zrobiły? Czy mają do czynienia z prawdziwym seryjnym mordercą, czy jest to naśladowca Henrego Martina, który postanowił kontynuować jego dzieło?

Bohaterki zostały ciekawie nakreślone. Każda z nich ma inne cechy, różnią się od siebie tak, jak różną się od siebie żywioły, zarówno wyglądem, jak i charakterem. Nie potrafię wskazać mojej faworytki. Każda ma swoje zalety i wady, jednak jedno jest pewne. Nie zazdroszczę im życia z takim brzemieniem.

Jak zwykle w tego typu książkach staram się wytypować osobę, która stoi za zbrodniami i choć trafiłam, to autorce udało się mnie zaskoczyć. Takiego rozwiązania zupełnie się nie spodziewałam. Żałuję, że nie mogę Wam wyjawić, o co chodzi, ale mogę zdradzić, że to było mocne. Poza tym Miranda Smith zostawiła też pewne pytanie, na które każdy z czytelników może odpowiedzieć sobie sam i jestem pewna, że zdania czytających „Rodzinę mordercy” są podzielone. Zostawia to fajną furtkę do dyskusji między nimi.

Czy podobała mi się ta książka? Tak, choć żałuję, że tak długo się rozkręcała, ale kiedy już akcja nabrała tempa, wciągnęłam się na maksa i przeczytałam ją do końca jednym tchem. To historia, która nie tylko intryguje zagadką kryminalną, ale też pokazuje, jak cienka jest granica między lojalnością wobec rodziny a moralnością. Zdecydowanie polecam ją fanom thrillerów psychologicznych, którzy lubią, gdy książka zostawia ich z pytaniami jeszcze długo po zakończeniu.


Post powstał przy współpracy z:

1 komentarz:

  1. Dobrze wiedzieć, że akcja potrzebuje chwili na rozkręcenie, bo dzięki temu łatwiej uzbroić się w cierpliwość. Bardzo zaciekawił mnie ten wątek lojalności wobec rodziny kontra moralności, o którym wspominasz na końcu. Skoro piszesz, że rozwiązanie i tak cię zaskoczyło, to zdecydowanie dopisuję ten tytuł do swojej listy.

    OdpowiedzUsuń

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).