11 mar 2026

Panie kocie, jak żyć? - Joanna Szczerbaty


Tytuł: Panie kocie, jak żyć?

Autor: Joanna Szczerbaty

Wydawnictwo: Mando

Gatunek: poradnik

Liczba stron: 208

Premiera: 25.02.2026 r.

 

 

Główną tezą tej książki jest to, że powinniśmy żyć jak koty. Koty chcą tylko, by im było ciepło, wygodnie, bezpiecznie oraz tego, by ich brzuszki były pełne. Dużą wagę przywiązują do snu, unikają ludzi, których nie lubią, jak im źle, to idą gdzieś indziej. Nie rozpamiętują, nie chowają urazy, nie śpieszą się, czyli po prostu mają wywalone we wszystko. Na pewno łatwiej by nam było żyć bez emocji, ale nie sądzę, by było to dobre i w ogóle możliwe. Co by było, gdybyśmy nie mieli sumienia i tak, jak kot łapie muchę lub mysz, polowali na drugiego człowieka? Jak wyglądałyby związki bez uczuć? Czy w ogóle chcielibyśmy tylko spać, jeść i ganiać za piłeczką?

Ten poradnik ma lepsze i gorsze elementy. Z jednej strony rozumiem przekaz. Joanna Szczerbaty w humorystyczny sposób przekazuje nam, że powinniśmy trochę odpuścić, zainspirować się kotami, które są w gruncie rzeczy bardzo ciekawymi istotami, a ich obserwacja może nas wiele nauczyć, ale z drugiej strony życie nie jest takie proste. Mamy swoje charaktery i jeśli ktoś jest na przykład wrażliwy, to po przeczytaniu tego poradnika, nie przestanie nagle taki być. Przypominam również, że koty nie muszą pracować, sprzątać, tworzyć związków, a swoje dzieci wykopują po kilku miesiącach. Zatem chętnie bym spędziła dzień na jedzeniu i błogim lenistwie, mając w poważaniu wszystko i wszystkich (zwłaszcza tych, którzy zrobili mi przykrość), ale niestety nasze życie wygląda inaczej od życia kotów. My żyjemy, żeby im służyć, one żyją, by cieszyć nas swoim jestestwem :)

A teksty, że koty drapią meble i załatwiają się poza kuwetą, co nie jest złośliwością i w sumie niech sobie tak robią dalej, widocznie mają ku temu powody, do tego zrzucą doniczkę, bo stała im na drodze, to wina człowieka, który ją tam postawił, mnie normalnie wkurzyły. Jak sobie pani Joanna chce, to niech pozwala na takie rzeczy w swoim domu, moje koty zawsze są uczone tego, co wolno, a co nie.

Jako ludzie tacy już jesteśmy, jednych lubimy, innych nie. Nie musimy przed nikim spowiadać się ze swoich myśli, problem nie leży w tym, że w naszej głowie pojawi się zdanie: „ależ ona ma koszmarną fryzurę”, problem pojawia się, gdy chcemy o tym komuś powiedzieć, zwłaszcza owej kobiecie.
Może jestem dziwna, inna, ale jestem typem osoby, która wszystko analizuje, rozkłada na czynniki pierwsze, planuje, nie lubi życiowych niespodzianek oraz zmian i prawdą jest to, że łatwiej by mi było, gdybym mniej myślała, mniej zastanawiała się nad niektórymi kwestiami, byłabym bardziej spontaniczna, no i przede wszystkim mniej emocjonalna i wiem to, bez przeczytania jakiegokolwiek poradnika, ale nie mam czarodziejskiej różyczki, która by wyłączała myśli i za pomocą machnięcia zmieniła moje cechy charakteru. Zatem tak, wiem w teorii, że byłoby fajnie, gdybyśmy bardziej odpuszczali sobie, ale w praktyce nie jest to takie łatwe.

Podsumowując: „Panie kocie, jak żyć?” jest to krótka książka, którą czyta się szybko, ale nie zmieniła nic w moim życiu, nie zostanie w mojej pamięci na długo. Sięgnęłam po nią, przeczytałam, ale gdybym tego nie zrobiła, to niczego bym nie żałowała. Polecałabym ją raczej osobom, które lubią czytać poradniki, a nie robią to od wielkiego dzwona, jak ja.


Post powstał przy współpracy z:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).