3 paź 2026

Gdyby książki mogły zabijać - Kate Eberle


 

Tytuł: Gdyby ksiżki mogły zabijać

Autor: Kate Eberle

Wydawnictwo: Albatros

Gatunek: komedia kryminalna

Liczba stron: 464

Premiera: 23.09.2026 r.

 


Gdybyście mogli znaleźć się, w fabule jakiejś książki, to którą byście wybrali? Ja w zasadzie bez namysłu wybieram Bridget Jonas, ale tylko któryś z dwóch pierwszych tomów, ponieważ później autorka za bardzo skomplikowała jej życie. Choć kocham dreszczowce, to za nic nie chciałabym się znaleźć w jednym z nich. A to właśnie spotkało główną bohaterkę powieści „Gdyby książki mogły zabijać”.

Roxie ma swoją ulubioną pisarkę, sekretnie marzy o życiu takim, jakie mają wykreowane przez nią postacie. Niefortunnie w nieodpowiednim miejscu oraz czasie wypowiada życzenie, które się spełnia. Na jej nieszczęście autorka poczytnych romansów postanawia całkowicie zmienić styl i napisać kryminał. Kiedy zatem Roxie ucieka od adoratora, który zamiast ją pocałować, próbuje pozbawić ją życia i orientuje się, że wcale nie utknęła w historii miłosnej, jej życie jest zagrożone.

Komedie kryminalne są specyficzne. Trzeba je lubić i liczyć się z tym, że niekoniecznie ich akcja toczy się z sensem, więc jeśli ktoś lubi brutalne opisy oraz przerażające sceny, to tego nie dostanie. Tu można co najwyżej dostać potknięcia i przypadkowe uniki, bohaterów, którzy nie do końca rozumieją, co robią oraz zabawne dialogi. W przypadku tej historii jeszcze trochę magii.

Ta książka pokazała mi, w jaki sposób fikcja zaciera się z rzeczywistością, co dało mi do myślenia. Roxie do końca nie wie, co jest prawdziwe, a co jest wykreowane przez pisarkę, nie wie też, co ją będzie czekać w kolejnych rozdziałach. To trochę tak, jak z naszym życiem. Toczy się, dając nam to, co wymyślił dla nas los. Nie da się cofnąć czasu ani pominąć sceny. Do tego świat jest pełen oszustów, którzy tylko czyhają, by podejść nas, kiedy my łatwowiernie myślimy, że mamy do czynienia z kimś dobrym. Mam uczucie, jakbyśmy wszyscy tkwili w książce.

Co do samej historii, początek wydał mi się intrygujący, zakończenie też spełniło moje oczekiwania. Nie miałam pojęcia, jaki finał mogłaby mieć ta opowieść. Natomiast środek nieco mnie nużył. Uważam, że książka została nieco przegadana i zdecydowanie mogłaby być krótsza o sto stron. To, co podobało mi się najbardziej, to współpraca głównej bohaterki z Grantem – wykreowanym na ekscentrycznego, inteligentnego nerda. Ich przekomarzania wywoływały uśmiech na mojej twarzy.

Mimo kilku niedociągnięć była to dla mnie lekka i przyjemna odskocznia od bardziej poważnych pozycji. Autorka bawi się konwencją, puszcza oko do miłośników literatury i pokazuje, że czasem warto podejść do czytania z przymrużeniem oka. „Gdyby książki mogły zabijać” nie jest może historią, do której będę wracać, ale z pewnością dostarczyła mi kilku powodów do uśmiechu.


Post powstał przy współpracy z:

7 komentarzy:

  1. Intrygujący tytuł, recenzja świetna jak zawsze, ale komedia kryminalna to nie jest mój klimat czytelniczy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi naprawdę ciekawie! 😊 Fajnie że motyw fikcji zaczyna mieszać się z rzeczywistością. połączenie kryminału, komedii i odrobiny magii zdecydowanie mnie zaciekawiło. Szkoda tylko, że środek trochę się dłużył, ale przekomarzania Roxie i Granta brzmią jak coś, co mogłoby mi poprawić humor. Chętnie dam tej książce szansę! 📚✨

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka odskocznia też by mi się przydała, mimo nużącego środka, ale dobre dialogi mogą zrekompensować wszystko!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooou ciekawy tytuł - pobudza wyobraźnię. Od razu przed oczami stanęły mi moje książki - żądne mordu za to, że tyle lat czekają na to aż je przeczytam XD

    A tak na poważnie: lubię komedie kryminalne, a ta wydaje się być ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy tytuł, czasem lubię sięgać po takie lekkie książki 😊

    OdpowiedzUsuń
  6. Trochę tytułów by się uzbierało, gdybym mogła decydować, gdzie chciałabym sie znaleźć. :) Ciekawa recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  7. Sam pomysł na fabułę bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).