3 lis 2026

Zaproszenie - Sebastian Fitzek




Tytuł: Zaproszenie
Autor: Sebastian Fitzek
Wydawnictwo: Albatros
Gatunek: thriller
Liczba stron: 400
Premiera: 14.10.2026 r.


Ojciec kochał Marlę aż za bardzo, miłością, którą nie powinien kochać rodzic. Miał tego świadomość, dlatego wolał zakończyć swoje życie, niż ryzykować, że zrobi komuś krzywdę. Mimo to bohaterka wciąż czuje na sobie cień, który towarzyszy jej nieustanie, wszędzie gdzie tylko się znajduje. Kiedy ktoś w dziwnych okolicznościach na nią napada, powodując poważny uszczerbek na życiu, nikt jej nie wierzy, twierdząc, że cierpi na zaburzenie percepcji. Po latach, gdy dostaje zaproszenie na zjazd klasowy, postanawia wziąć w nim udział, nie wiedząc, że znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Moja pierwsza myśl, po zakończeniu książki była taka: „ależ to było dobre!”. Pokręcone, niewiarygodne, ale niezwykle wciągające. Choćbym uruchomiła w sobie wszystkie detektywistyczne zapędy, które wyostrzyły mi się przez lata czytania dreszczowców, to i tak nie wpadłabym na rozwiązanie. Do tej pory czytałam trzy powieści Sebastiana Fitzka i wszystkie były niesamowite oraz oryginalne.

To, co najbardziej podoba mi się w „Zaproszeniu”, to klimat. Miałam ciarki na ciele, czytając je późnym wieczorem, gdy za oknem panował mrok. Wyobraźcie sobie hotel na odludziu, który jest odcięty od świata, przez warunki atmosferyczne, które panują w zimie, a w nim grupa ludzi napędzana strachem i determinacją, by się wydostać. Tajemnicze odgłosy, dziwne listy, znikające przedmioty. Czy w Chacie Mgieł straszy?

Ten thriller psychologiczny ma charakter wielopoziomowy. Ukazuje, jak złożony jest ludzki mózg i do czego może doprowadzić nas nieprzepracowana trauma. Oprócz samej rozrywki wynikającej z lektury daje też do myślenia. To ciekawe, w kogo potrafi zamienić się człowiek w obliczu zagrożenia. Gdy w żyłach buzuje adrenalina, a on sam jest nakierunkowany na przetrwanie, z ofiary zamienia się w łowce. „Zaproszenie’ jest swoistą grą w kotkę i myszkę, tylko nie wiadomo, kto tam rozdaje karty.

Zachęcam Was do zapoznania się z twórczością Sebastiana Fitzka, gdyż według mnie każda jego książka wbija w fotel. Autor umiejętnie podsuwa różne tropy, po to, by za chwile pokazać, że tylko się z nami bawił, a zakończenia i powolne umieszczanie poszczególnych elementów układanki na właściwym miejscu, to mistrzostwo świata.

To zdecydowanie jedna z tych historii, które zostają w głowie na długo po zakończeniu lektury. Autor po raz kolejny udowadnia, że doskonale zna się na budowaniu napięcia i wodzeniu czytelnika za nos. Jeśli lubicie thrillery, które zaskakują, niepokoją i trzymają w niepewności aż do ostatniej strony, koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Ja z pewnością będę wypatrywać kolejnych powieści autora!


Post powstał przy współpracy z:


6 komentarzy:

  1. Lubię takie thrillery, wiec z miłą chęcią sięgnę po tą pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już bardzo wiele dobrego na temat twórczości tego autora, ale jakoś nigdy nie złożyło się, bym sięgnęła po jego książkę. Teraz Twoja recenzja stała się moją inspiracją czytelniczą, za którą dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię książki tego autora, ale ostatnio mi z nimi nie po drodze

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę koniecznie przeczytać. Koniecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie przeczytam jeżeli wpadnie mi w ręce. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Autora jeszcze nie znam, ale na zapisuję tytuł!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze z adresami do Waszych blogów nie będą publikowane. Wiem jak do Was trafić i nie musicie wklejać linków (chyba że chcecie mnie zirytować).