Tytuł: Kolekcjoner motyli
Autor: Dot Hutchison
Wydawnictwo: Filia
Gatunek: thriller/kryminał
Liczba stron: 384
Premiera: 8.07.2021
Tom: 1
Socjopata porywa młode dziewczyny i więzi je w miejscu nazywanym przez nie ogrodem. Tatuuje im na plecach skrzydła motyli, wyobrażając sobie, że są nimi naprawdę. Wykorzystuje je seksualnie, na co pozwala również swojemu synowi. Prowadzi podwójne życie, z jednej strony jest mężem i ojcem, z drugiej „ogrodnikiem”, który w dniu dwudziestych pierwszych urodzin danej zakładniczki, morduje ją i zatapia w żywicy, tworząc makabryczne ozdoby w gablotach.
Ta książka jest mocna. Bardzo wczułam się w jej fabułę. Choć jest to fikcja literacka, to mam świadomość, że po świecie chodzą psychopaci, którzy tak okrutne rzeczy robią naprawdę. Bohaterki dopiero wkraczają w dorosłe życie, a już wiedzą, że będzie im dane żyć najwyżej pięć lat, ponieważ ogrodnik porywa dziewczyny od szesnastego roku życia. Czasem z różnych powodów ich życie kończy się szybciej. Są tylko motylami, których byt trwa tyle, co mrugnięcie okiem. Ogrodnik nie widzi w tym nic złego, według niego jest to tylko łapanie ich piękna po to, by można je było podziwiać.
Cała powieść jest napisana w formie przesłuchania jednej z dziewczyn, która opisuje wspomnienia z tego specyficznego więzienia, więc od początku mamy świadomość, że po latach udało się w końcu zakończyć horror, choć nie wszystkim było dane znów spotkać swoje rodziny.
To, co muszę przyznać na pewno, to to, że książka emocjonująca, wywołuje całą plejadę emocji. U mnie dominowała złość, żal i bezsilność. Czytając, skupiałam się tak bardzo, że miałam wrażenie, że jestem tam razem z tymi biednymi dziewczynami, które próbują funkcjonować i cieszyć się, każdym dniem, który im został. Choć ja dla „ogrodnika” byłabym o wiele lat za stara.
„Kolekcjoner motyli”, to moje pierwsze spotkanie z twórczością Dot Hutchison. Widziałam, że została wydana kolejna część tej serii. Opisuje inne zdarzenia, ale występują w niej ci sami agencji FBI, więc chętnie sprawdzę, co jeszcze autorka dla nas przygotowała.
Nie jest to lektura dla każdego. Ze względu na poruszaną tematykę i liczne brutalne sceny wymaga odporności, ale jednocześnie trudno odmówić jej siły oddziaływania. To thriller, który nie opiera się wyłącznie na szokowaniu, lecz pozostawia czytelnika z wieloma pytaniami o naturę zła i granice ludzkiego okrucieństwa. Jeśli szukacie historii, która mocno angażuje i zostaje w głowie na długo po przeczytaniu ostatniej strony, „Kolekcjoner motyli” z pewnością spełni te oczekiwania.
Post powstał przy współpracy z:


Raczej sobie odpuszczę, bo nie lubię brutalności opisów, ale kto wie. Jak się przytrafi, to może i sięgnę.
OdpowiedzUsuńGłęboka i niezwykle dojrzała recenzja. Najtrudniejsze w tego typu literaturze jest właśnie to, że pod warstwą fikcji dotyka ona najbardziej mrocznych i niestety realnych mechanizmów ludzkiej natury. Twoja refleksja nad bezsilnością i ulotnością życia tych bohaterek trafia prosto w sedno. To niesamowite, jak trafnie ujęłaś granicę między zwykłym epatowaniem brutalnością a historią, która zmusza do pomyślenia nad naturą zła i zostaje w człowieku na znacznie dłużej. Prawdziwa sztuka pisać o tak trudnych emocjach z taką wrażliwością.
OdpowiedzUsuńJezu to zatapianie w żywicy mnie przeraziło. Co też ludzie potrafią wymyśleć...
OdpowiedzUsuńMocne! Dzięki za polecenie!
OdpowiedzUsuńDla mnie brzmi zbyt przerażająco.
OdpowiedzUsuńChyba może to być zbyt drastyczna książka dla mnie 😀
OdpowiedzUsuńZaciekawiłaś mnie swoją recenzję. Pomimo mocnych scen, będę miała na uwadze.
OdpowiedzUsuńO, zapisuję tytuł :O
OdpowiedzUsuńJuż sam opis faubły wywołał we mnie dreszcz.. ALe nie mówię "nie" :)
OdpowiedzUsuńZapowiada się interesująco. Możliwe, że kiedyś sięgnę
OdpowiedzUsuń